Pielęgniarze Diabła

Osoby starsze bardzo często umieszczane są w domach spokojnej starości. Dzieje się tak dlatego, że albo nie mają rodziny, albo rodzina nie jest w stanie zapewnić odpowiednich warunków. W miejscach takich mogą liczyć na odpowiednie dla siebie warunki, a co za tym idzie na odpowiednią pomoc całodobową. Ale czy tak jest na pewno?
W dzisiejszym odcinku przedstawię kilku pielęgniarzy, którzy w bestialski sposób pozbywali się pensjonariuszy, dla korzyści materialnych lub po prostu, by zabić. Nazwa „Pielęgniarze Diabła” idealnie do nich pasuje…

Pierwszym będzie nasz rodak, który od 2008 roku zajmował się opieką osób starszych w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Grzegorz W. nie miał łatwego dzieciństwa, był wychowankiem jednego z domów dziecka, popadł też w konflikt z prawem. Był karany za kradzieże i oszustwa, a po wyjściu z zakładu karnego skończył 120-godzinny kurs kwalifikujący go do wykonywania zawodu opiekuna osób starszych. Jak się niestety okazało, nie zamierzał ani zmienić swojego życia, ani nie kierowała nim chęć pomagania seniorom. Prawdziwy cel jego postępowania okazał się dużo bardziej makabryczny…
Jego zbrodnie zostały ujawnione w 2018 roku, przez niemiecką policję. Zainteresowała ich tajemnicza śmierć starszego mężczyzny z Ottobrunn w Bawarii. W trakci przeszukania znaleziono strzykawkę, zapas insuliny i karty kredytowe należące do zmarłego. Prokuratura zarzucała mu, że swoje dawki insuliny aplikował ofiarom, które nie chorowały na cukrzycę. Zarzuty, jakie usłyszał od niemieckiej prokuratury to: Zamordowanie z zimną krwią sześć osób, trzy próby morderstwa, trzy przypadki poważnego uszkodzenia ciała oraz liczne kradzieże i oszustwa. To, co może najbardziej szokować to fakt, że podczas składania zeznań narzekał, że w niektórych domach nie było wi-fi, nie smakowało mu jedzenie, musiał wstawać w nocy, czuł się kontrolowany… Nie chciał jednak sam zrywać kontraktu. Z powodu kary umownej straciłby bowiem na tym finansowo. W przypadku śmierci lub pobytu pacjenta w szpitalu przysługiwało mu prawo do „nadzwyczajnego wypowiedzenia umowy”. Kara, jaką wymierzył mu sąd w Monachium, była surowa – dożywocie.
Kolejny „Pielęgniarz Diabła”, także pochodzi z Niemiec. Niels Högel wstrzykiwał pacjentom w klinikach w miejscowościach Delmenhorst i Oldenburg w Dolnej Saksonii mieszankę leków, które w efekcie prowadziły do śmierci. Działał w latach 2000-2005, a jego ofiary były w wieku 34-96 lat. Pierwsze podejrzenia padły na niego już w lecie w roku 2001. Na oddziale intensywnej terapii w klinice w Oldenburgu, coraz częściej dochodziło do przypadków śmiertelnych i prób reanimacji. Zdarzały się one szczególnie często, gdy dyżur miał właśnie Högel. Wszystko to jest udokumentowane, jednak nie podjęto w tej sprawie żadnych kroków prawnych. Jedynym działaniem, jakie zostało podjęte, to przeniesienie go do innej kliniki…
Kolejne lata, pielęgniarz pracował w Delmenhorst i dopiero w lecie 2005, został przyłapany na gorącym uczynku, podczas próby morderstwa. W ramach szeroko zakrojonego dochodzenia policyjnego, które nastąpiło po tych zarzutach, zbadano wszystkie zgony w szpitalu w latach 2003–2005, ujawniając, że liczba zgonów w klinice Delmenhorst podwoiła się podczas zatrudnienia tam Högela. W 2005 r. 73% zgonów można było powiązać z harmonogramem pracy Högela. Ostatecznie został on skazany na karę dożywotni9ego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie po upływie 15 lat. Jest to kolejny wyrok dożywocia dla byłego pielęgniarza. Pierwszy zapadł w 2015 roku. Sędzia Buehrmann zwrócił się do niego: „To, co pan zrobił, jest niepojęte. W najgorszych fantazjach nie da się ująć tego, co pan zrobił. Ma pan narcystyczną osobowość. Pierwsze morderstwo, o którym wiemy, popełnił pan po tygodniu pracy. To wszystko jest niewyobrażalne”.
Ostatnim pielęgniarzem diabła, którego omówię, będzie pochodzący z Norwegi, Arnfinn Nesset. Ten niepozorny, łysiejący mężczyzna w średnim wieku, mógł przyczynić się do 138 morderstw…
Kiedy w 1977 roku Nesset objął kierownictwo nad domem opieki w Orkdal w Sør-Trøndelagu, w zaskakujący sposób wzrosła liczba zgonów pacjentów w nowopowstałym ośrodku opieki. W latach 80 wysoka śmiertelność osób starszych nie była niczym dziwnym, a mroczny sekret nie ujrzał, by światła dziennego gdyby nie podejrzane zamówienia, środka służącego do uśmiercania pacjentów. Nesset mordował swoich pacjentów przy pomocy Curacitu, substancji rozluźniającej mięśnie. Środek ten jest pochodną curare, trucizny stosowanej przez południowoamerykańskich Indian.
Jeden z pielęgniarzy zauważył, że ośrodek zamawia wręcz hurtowe ilości tego środka. Wiedzą tą podzielił się z jednym z dziennikarzy lokalnej prasy. Policja aresztowała Nesseta w związku z podejrzaną ilością zamówienia tego konkretnego środka. Początkowo tłumaczył, że tak duża ilość jest potrzebna, aby uśpić dzikie psy, które grasują na terenie domu opieki. Dość szybko zmienił jednak zdanie i przyznał się do zamordowania 27 pacjentów. Podczas śledztwa wyznał policjantom: „Zabiłem ich już tak wielu, że nie jestem w stanie wszystkich zapamiętać”
Policjanci postanowili przebadać dokładnie całą karierę Nesseta, aby sprawdzić, czy już wcześniej nie pojawiły się tam podejrzane zgony. Policja podejrzewała, że na początku swojej działalności w 1962 roku Arnfinn mógł przyczynić się do śmierci co najmniej 62 osób, w sumie być może nawet 138. Nie można jednak tego udowodnić, ponieważ curacit po upływie krótkiego czasu przestaje być wykrywalny w organizmie. Morderczy pielęgniarz nigdy nie wyjawił pobudek swych czynów, sugerował, że mordował z litości, że ma schizofrenię, że sprawiało mu to przyjemność. Czuł się jak pan życia i śmierci, w dogodnym dla siebie czasie mógł ot, tak, dla własnego kaprysu uśmiercić niemal każdego pensjonariusza. Za sprawą swych prawników, został przebadany przez czterech różnych psychiatrów, którzy stwierdzili, że jest on w pełni władz umysłowych.
Po dwóch latach śledztwa został oskarżony o zabicie 22 osób. Sąd skazał go za te zbrodnie na 21 lat więzienia, gdyż jest to najwyższy wymiar kary w Norwegii. Po odsiedzeniu wyroku wyszedł na wolność i mieszka pod zmienionym nazwiskiem w nieznanym miejscu.
Polecam również kanał Strefa Mroku, na którym dzisiejsza historia została przedstawiona w formie podcastu.
Opracował: Jan Kryński
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments