Zbrodnia prawie doskonała

30 grudnia 1985 roku, w Kielcach doszło do potwornej zbrodni o której dziś mało kto pamięta. Najsmutniejsze jest to, że w tą zbrodnię zostały uwikłane także osoby nieletnie. Ale zacznijmy od początku…

Na początku 1986 roku, do komisariatu milicji przyszła kobieta. Celem jej wizyty nie było zgłoszenie kradzieży czy napadu, lecz zatroskanie o kuzyna, który od jakiegoś czasu nie daje znaków życia. Paweł (imię ofiary zmienione) po powrocie z RFN nie zdał służbowego paszportu, poza tym nie bardzo układało mu się w życiu rodzinnym. Milicja zgłoszenie przyjęła i poszukiwania zaczęła od wizyty u najbliższej rodziny. Żona ofiary, Katarzyna (imię zmienione), powiedziała milicjantom, że na początku stycznia małżonek wyjechał na kontrakt do Republiki Federalnej Niemiec (RFN). Było to możliwe, gdyż pracując w zakładzie budowlanym, przez ostatnie 5 lat jeździł tam na kontrakt. Katarzyna, opowiedziała milicjantom o tym, że mąż wielokrotnie kontaktował się z nią i że ponoć ułożył tam sobie życie na nowo i nie zamierza wracać do kraju.

Rodzina Pawła, nie chciała uwierzyć w tą historie, tym bardziej, że w grudniu podczas rozmowy z bratem powiedział, że nie chce więcej wyjeżdżać. Dodatkowo jak mówi brat Pawła: „Chciał dokończyć dom, który w surowym stanie stał na ich działce w Masłowie pod Kielcami.” Rodzina znała dobrze Pawła wiedziała, że nie jest możliwe by tak po prostu wyjechał i zostawił wszystko na co ciężko pracował. Było tak do dnia komunii córki Pawła. Rodzina siedziała przy stole, zadzwonił telefon. Odebrał Sławek i powiedział, że to do matki. Katarzyna głośno rozmawiała z kimś przez telefon. Mówiła do słuchawki: „powinieneś tu być z nami, napisz coś, bo ludzie mi głowę chcą urwać”. A później powiedziała wszystkim, że to Paweł przesyła pozdrowienia.

Śledczy szukali, ale wiele wskazywało na to, że faktycznie Paweł przebywa za granicą. Ponoć nie bardzo był przychylny panującemu w kraju ustrojowi, nie podobało mu się, że 18-letni syn prowadza się z córką milicjantki. W tym samym czasie Katarzyna była widywana coraz częściej w towarzystwie Przemysława, kierowcy taksówki, z którym już wcześniej miała romans. Pod koniec sierpnia 1986 roku do brata Pawła przyszedł kuzyn, któremu nie pasowało, że ten tak długo się nie odzywa. Kuzyn przypomniał sobie też pewne zdarzenie z początku stycznia, które zapadło mu w pamięć. Był wtedy w nowo budowanym domu Pawła w Masłowie. Zastał tam żonę Pawła i jego syna. Oboje zajęci pracą. Ona mówiła, że pękła ścianka w kanale samochodowym w garażu, że trzeba to naprawić, bo Paweł się zdenerwuje. Milicjanci raz jeszcze postanowili przesłuchać kobietę, zwłaszcza że pracodawca Pawła zapewniał, że nie ma go na kontrakcie. Dodatkowo śledczy ustalili, że w czasie, gdy Paweł miał wyjechać nikt o jego nazwisku nie przekraczał granicy.

Na początku września zatrzymano Katarzynę i jej syna. Ona powiedziała, że w obronie własnej zabiła męża, jej syn ze szczegółami opisał potworną zbrodnię, która wyglądała inaczej, niż przedstawiała to jego matka. Wyjaśnienia chłopaka doprowadziły śledczych do ciała Pawła, ukrytego w 12 reklamówkach, przysypanego ziemią i zalanego cementem, w dole kanału samochodowego, w garażu domu. Tego samego domu, który Paweł niemal własnoręcznie postawił.

Jak zeznał syn podczas przesłuchania: „Mówiła, że nie daje już rady, że albo ona wykończy ojca, albo on ją. Mówi, że lepiej by było, gdyby to ona zrobiła. Myślałem, że ma jakieś załamanie, że nie mówi poważnie. Tłumaczyłem jej, że niedługo będę pełnoletni, możemy wtedy wyjechać i mieć spokój od ojca”. W nocy z 30 na 31 grudnia 1985 roku około godziny 23, Katarzyna weszła do pokoju Sławka, w którym on spał razem z ośmioletnią wtedy siostrą. – „Powiedziała mi, że jest gotowa zabić ojca i czy jej pomogę. Odpowiedziałem, że nie chcę brać w tym udziału. Prosiła, żebym stanął jedynie w przedpokoju, przyniosła mi pół szklanki wódki, wypiłem i powiedziałem: zgoda”.

Katarzyna udała się do łazienki po siekierę, weszła do pokoju i zabiła śpiącego męża, syn w tym czasie stał wtedy w przedpokoju pilnując by całego tego zdarzenia nie zobaczyła 8-letnia siostra. Gdy syn zapytał się matki co dalej z ciałem ojca, usłyszał „uporam się z tym”. Po przeniesieniu ciała do łazienki, Katarzyna udała się do kuchni po noże i zaczęła ćwiartować ciało męża. Przez pół nocy niespełna 18-letni chłopak siedział w kuchni i palił papierosy. Z łazienki dobiegały go różne odgłosy. Co jakiś czas wychodziła matka, szukała reklamówek. Przez dwa dni spali, jedli i żyli w mieszkaniu, w którym wciąż były poćwiartowane zwłoki Pawła. Syn podczas śledztwa zeznał: „Prosiła, żebym zabrał siostrę z domu, żeby ona mogła dokończyć sprzątać. Do domu wróciłem około godziny 24. Matka mówiła przy Przemku o zabójstwie ojca, zastanawiała się, co zrobić z ciałem. W końcu stwierdziła, że najlepiej je zakopać w kanale samochodowym w nowym domu w Masłowie. Przemysław powiedział, że nam pomoże”.

2 stycznia 1986 roku, syn razem z kochankiem matki przewieźli poćwiartowane zwłoki do Masłowa. To właśnie podczas ukrywania zwłok w kanale samochodowym, spotkali kuzyna Pawła, co w późniejszym czasie ułatwiło odnalezienie zmasakrowanych zwłok. 5 września milicjanci wraz ze Sławkiem pojechali do Masłowa, do domu, który był wciąż w stanie surowym. Sławek już przyznał się do wszystkiego, jego matka też. Pokazał milicjantom, gdzie pod warstwą wylewki ukryli zwłoki ojca. Śledczy rozkuli beton i wydobyli 12 reklamówek. W każdej znajdowały się fragmenty ciała, nogi, tors, głowa, ręce… Ponoć najtwardsi milicjanci nie wytrzymywali tamtego widoku.

Śledztwo w tej sprawie trwało ponad rok. W czerwcu 1987 roku do sądu skierowano akt oskarżenia, w którym prokurator zarzucał Katarzyna zabójstwo męża. Według niego kobieta kilka razy uderzyła trzonkiem siekiery w głowę męża, powodując złamanie kości czaszki połączone ze stłuczeniem mózgu, co skutkowało natychmiastowym zgonem. Sławek miał odpowiedzieć za to, że stając na czatach ubezpieczał matkę i pomógł jej ukryć zwłoki, zaś Przemysław za to, że wiedział o przestępstwie, nie powiadomił odpowiednich władz i utrudniał postępowanie, a także pomógł w zacieraniu śladów zbrodni. W aktach sprawy możemy wyczytać: „Sprawa jest bardziej złożona, bo można wśród motywów dostrzec jeden wysuwający się na plan pierwszy. Zabójstwo męża było następstwem szczególnego układu emocjonalnego, jaki wyklarował się w tej rodzinie. Pragnienia materialne przewyższyły normy rodzinne. Nie wytworzyły się odpowiednie więzi pomiędzy ojcem rodziny a matką i dziećmi. Ojciec postrzegany był jako tyran, zły człowiek. W jednych z wyjaśnień oskarżona przyznała, że dążyła do przezwyciężenia zła, którym był jej mąż”. Podczas rozprawy Przemysław został skazany na pięć lat więzienia, Sławek na 10 lat. Katarzyna za kratkami spędzić miała 25 lat.

Po spędzeniu w celi 21 lat, Katarzyna została zwolniona warunkowo z więzienia w 2007 roku. Stało się tak pomimo sprzeciwu ze strony prokuratury. Sąd uznał, że w tym przypadku resocjalizacja przyniosła skutek…

Opracował: Jan Kryński

Źródła
https://echodnia.eu/…/zbrodnie-ktore-wstrzasnely…/ar/8101354
https://www.archiwumzbrodni.pl/zwloki-znajdowaly-sie-w-12-…/#

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Mordestwo
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments