Zabili, poćwiartowali i rozrzucili po Krakowie!

8 grudnia 2005 roku przypadkowy przechodzień w parku Jerzmanowskich w Krakowie dokonał makabrycznego odkrycia. Spacerując nad rzeką Drwinką, dojrzał coś, co nie pasowało do reszty otoczenia. Wśród mokrych krzaków i gnijących liść wyraźnie odznaczało się coś różowego. Mężczyzna podszedł więc bliżej. Jego oczom ukazał się straszny widok. Od razu zebrało mu się na wymioty. Znalazł potwornie okaleczone zwłoki.

„Odcięte w łokciach ręce, piersi ze śladami kilkudziesięciu przypaleń papierosami i różowo-fioletowe zwoje ścięgien tam, gdzie zwykle zaczynają się nogi. Ktoś odciął je nożem i siekierą”. Właściwie był to sam korpus – ciało było pozbawione rąk, nóg oraz głowy. Kadłub leżał tylko kilkanaście metrów od alejki, którą codziennie przechodziły dziesiątki, jeśli nie setki, pieszych. Policji nie udało się znaleźć na miejscu żadnych śladów, które pomogłyby zidentyfikować ofiarę lub sprawców morderstwa. Ustalono jedynie płeć (były to zwłoki kobiety) oraz orientacyjny wiek ofiary.

W okolicy zaczęły pojawiać się pierwsze teorie o tym, kto i w jaki sposób popełnił tę makabryczną zbrodnię. Podejrzewano m. in. rzeźnika, który mieszkał na osiedlu. Inni uważali, że ktoś zabił kobietę w domku nad Drwinką, gdzie zbierali się okoliczni bezdomni.

Nikt jednak nie był przygotowany na kolejne odkrycie – tym razem po przeciwnej stronie miasta.

10 lutego 2006 roku inny przechodzień dokonał kolejnego makabrycznego odkrycia. W rejonie fortu Bodzów znalazł odciętą głowę kobiety. Biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie stwierdzili jednoznacznie, że to jeden z brakujących fragmentów zwłok z parku. Ręce oraz nogi ofiary nigdy nie zostały odnalezione.
Wciąż nie było wiadomo kim jest zamordowana…

Na podstawie znalezionej czaszki udało się wykonać rekonstrukcję twarzy kobiety. Miała około 50 lat, 160 cm wzrostu, ciemne włosy i widoczne na twarzy defekty. Najbardziej w oczy rzucał się jej złamany nos. Pomimo wielu publikacji nie udało się ustalić jej tożsamości. Policja przyjęła hipotezę, że kobieta wywodzi się ze środowiska bezdomnych i prostytutek z okolic Starego Miasta. Śledczy przesłuchali wtedy ponad 2000 kobiet, które żyły w tym środowisku i na tamtym obszarze. Nikt jednak nie chciał współpracować z policją. Przypuszcza się, że część z tych osób mogła mieć informacje na temat.

Odlezienie zwłok wywołało nieopisany lęk i panikę w mieszkańcach Krakowa. Zapanowała psychoza. Do Komendy Wojewódzkiej Policji dzwonili zaniepokojeni mieszkańcy i mówili, że w mieście pojawił się seryjny zabójca – wampir.

Wszyscy żyli jak na szpilkach. Kobiety bały się wychodzić wieczorami z domów. Szczególnie w okolicach, gdzie znaleziono zwłoki, jak również na peryferiach miasta. Uważano, że seryjny morderca opętany rządzą krwi wypatruje swojej kolejnej ofiary.

Rodzice odbierali dzieci ze szkół, bojąc się o ich życie i bezpieczeństwo. Brak odpowiedzi na pytanie kim była ofiara i kto był sprawcą tylko pogłębiał ten stan. Funkcjonariusze nie mieli żadnego tropu. Plotki podsycały tajemniczą atmosferę wokół całej sprawy, nakręcając spiralę strachu.

Zbiegiem czasu miasto uspokoiło się.

Ludzie pomału zapominali o okrutnej zbrodni, zajęci sprawami życia codziennego. Wkrótce o sprawie pewnie nikt by już nie pamiętał, gdyby nie pewien telefon…

Policja miesięcznie dostaje steki telefonów z informacjami na temat domniemanych sprawców morderstw, informacji o osobach zaginionych, w sprawie sąsiedzkich donosów, itp.
Również w tej sprawie funkcjonariusze otrzymali wiele telefonów. Sprawdzili każdy trop, jednak wszystkie prowadziły donikąd. Przełom nastąpił po pięciu długich latach.

Był to przełom 2010 i 2011 roku. Na policję zadzwoniła bardzo wzburzona osoba. Jako sprawcę morderstwa wskazała Zbigniewa N., „Szeryfa z Berzy”.

Berza – takim mianem bezdomni określali okolice krakowskiego Dworca Głównego PKP (ul. Pawia, Planty, Kleparz, Długa). Informator nie podał swoich danych. Miał się bać agresywnego i nieobliczalnego mężczyzny. Informacja ta została bardzo szybko zweryfikowana. Policjanci z krakowskiego „Archiwum X” zajęli się sprawą. „Prawdopodobnie porównali kod genetyczny włosa pozostawionego na ciele ofiary z DNA osoby wskazanej przez świadka i… w końcu wpadli na trop”.

Gdy informacje się potwierdziły ,„Szeryf z Berzy” odbywał już wyrok w innej sprawie. Wszyscy świadkowie ze środowiska Zbigniewa N. odmówili zeznań, kłamali, niejednokrotnie wycofywali swoje oświadczenia złożone na policji lub w prokuraturze. Czy bali się jego zemsty?

Kim był Zbigniew N.?

Mężczyzna był dobrze znany krakowskiej Policji. Na swoim koncie miał kradzieże, oszustwa, wymuszenia i rozboje. Kiedyś miał być majętnym gangsterem z wielkim domem, ale spadł na samo dno. Żył wśród bezdomnych, wymuszał od nich i od prostytutek haracze. Opornym groził nożem. Uchodził za „opiekuna” terenu Starego Miasta i Kleparza. Dlatego też okoliczny półświatek skrzętnie odmawiał przekazywania stróżom prawa informacji na jego temat. Mężczyzna uchodził za osobę ważną i chronioną. Cała sprawa była owiana tajemnicą poliszynela.

Wraz z rodziną mieszkał w powiecie chrzanowskim. W 1998 roku przeniósł się do Krakowa i zamieszkał przy ul. Wrocławskiej, później kupił dom w Zielonkach. Miał się dorobić majątku dzięki wyłudzeniom kredytów z banków. Część z nich brał na swoje dane, a pozostałe na fałszywe dokumenty. Miał brać udział w tym procederze na zlecenie krakowskiego gangu Marchewy, jednak nie ma na to dowodów.

Wczesną wiosną 2005 roku żona wyrzuciła Zbigniewa N. z domu. Powodem była przemoc, którą kierował w stosunku do niej i nie tylko. Sąd przyznał kobiecie alimenty na syna, ale „Szeryf z Berzy” nie miał zamiaru ich płacić… Wtedy nastąpił jego ostateczny upadek. Zaczął sypiać w wagonach na bocznicy dworca. To wtedy zaczął trząść światem bezdomnych. Przez pewien czas towarzyszyła mu konkubina nazwana „Przylepą” (nie były znane jej inne dane). Na dworcu zajmowała się ona „wędkowaniem”. Było to określenie, którym bezdomni nazywali żebranie.

To właśnie „Przylepa” okazała się być zabitą i rozczłonkowaną kobietą…

Dowody zebrane przede wszystkim przez policjantów z „Archiwum X”, badającego najtrudniejsze sprawy kryminalne, doprowadziły do postawienia zarzutu zabójstwa Zbigniewowi N. Był to długi i żmudny proces. Mężczyzna nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia sprzeczne z zebranym materiałem. Wina była bardzo trudna do udowodnienia. Niebyło twardych dowodów i nie ustalono personaliów ofiary. Niektórzy świadkowie bali się zeznawać. Kilku z nich uzyskało status tzw. świadków incognito.

Akt oskarżenia postawiono aż, siedmiu(!) osobom związanym z morderstwem. W trakcie prowadzonego śledztwa poszlakowego udało się ustalić jak prawdopodobnie wyglądała zbrodnia. Ustalono m.in., że ofiara była nazywana również pseudonimem „Krakowianka”. Oskarżeni – mimo, że dobrze znali kobietę – milczeli. Bogumiła O.ps. „Kaśka Krzykaczka”, która również była oskarżona w tej sprawie, określała ją mianem „najlepsza przyjaciółka” lub „papużka nierozłączka”, nie wyjawiła jednak jej tożsamości…

Prawdopodobnie Zbigniew N. wspólnie z kompanami na przełomie listopada i grudnia 2005 roku spotkali „Krakowiankę” w okolicy dworca PKP. Z relacji świadków wynika, że Zbigniew najpierw pobił kobietę na Dworcu Głównym, a następnie poszli z nią na bocznicę kolejową przy ulicy Prądnickiej. W czasie libacji alkoholowej doszło do kłótni miedzy kobietą a „Szeryfem z Berzy”. Ten w napadzie złości zadał jej cios nożem w klatkę piersiową, przebijając prawą ścianę komory serca z krwotokiem do worka osierdziowego i jamy opłucnowej. Rana była śmiertelna. Zanim zmarła miała jeszcze powiedzieć: „Ty bandyto!” i upadła…

Żeby ją uciszyć, przywalił jej. Powiedział, że przyj… jej nożem – mówił jeden ze świadków.

Nikt nie zaalarmował pogotowia. Kobieta wykrwawiła się.

Po zadaniu śmiertelnego ciosu ciało przetransportowano autem w okolice ulicy Kapelanka, do jednej z altanek działkowych, w której miał urzędować Jerzy J. ps. „Rudy”. Tam ciało poćwiartowano siekierą i nożem. Miał to zrobić Grzegorz D., były pracownik masarni. Pomagali mu „Rudy” i Zbigniew N. Rzeczy i ubranie ofiary spalono. Korpus, kończyny oraz głowę przetransportowano najprawdopodobniej wózkiem w różne części Krakowa i porzucono.

A który policjant zatrzyma bezdomnego, który jedzie z wózkiem? To nic podejrzanego – stwierdza prok. Kruczek.

Być może Zbigniew chciał od „Przylepy” pieniędzy na alkohol. Inna wersja mówi, że musiał jej się pozbyć „bo wiedziała za dużo”. Istnieje również teoria, że kobieta nie chciała się prostytuować i oddawać mężczyźnie. Mówiono, że „Szeryf z Berzy” pozbył się „Przylepy” ponieważ „nie chciała dawać dupy ani wyłudzać kredytów”.

19 lipca 2012 roku zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie.

Zbigniew N. za działanie z zamiarem pozbawienia życia dostał karę 25 lat pozbawienia wolności. Warunkowe, przedterminowe zwolnienie nie może odbyć się wcześniej niż po odbyciu 20 lat tej kary.

– Grzegorz D. za utrudnianie śledztwa i pomoc Zbigniewowi N. w rozkawałkowaniu zwłok oraz ukryciu rąk i nóg został skazany na 5 lat pozbawienia wolności.

– Marcin K. za nieudzielenie pomocy, będąc naocznym świadkiem zabójstwa, dostał rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata.

– Jerzy J. za utrudnianie śledztwa, udostępnienie altanki oraz siekiery, pomoc w rozkawałkowaniu ciała i transporcie, dostał 3 lata pozbawienia wolności.

– Bogumiła O. i Maria K. zostały skazane za składanie fałszywych zeznań.

– Krystyna J. została uniewinniona.

W 2013 roku nastąpił kolejny przełom. Podczas rutynowych prac jeden z policjantów znalazł list gończy wystawiony za Zofią W. Jej rysopis i wiek pasowały do ofiary morderstwa. Funkcjonariusze zdobyli materiał genetyczny córki kobiety. Badanie DNA potwierdziło, że to Zofia W. była kobietą zamordowaną z Parku Jerzmanowskiego. Zofia W. miała mieszkać w pobliżu tego parku ze swoim konkubentem, którym nie był wcale Zbigniew N. Mimo tego kluczowego odkrycia oraz ważnych informacji uzyskanych od córki ofiary, prokuratura nie zdecydowała się na wtedy na ponowne przyjrzenie się sprawie. Policjanci, którzy chcieli wrócić do śledztwa i sprawdzić wszelkie nowe poszlaki zostali zatrzymani przez prokuraturę…

– Prokurator nie wykorzystał informacji dotyczących tożsamości ofiary mogących świadczyć o niewinności Zbigniewa N. Nie podjął też żadnych środków zmierzających do zweryfikowania poczynionych przez sądy obu instancji ustaleń, co należy ocenić krytycznie, głównie z punktu widzenia praw człowieka przysługujących Zbigniewowi N. Doszło zatem do naruszenia fundamentalnego prawa osoby żyjącej w demokratycznym państwie prawa – prawa do rzetelnego procesu – mówią obrońcy Zbigniewa.

Wszystkie wątpliwości w śledztwie dotyczącym morderstwa ZofiiW. spowodowały, że na początku lipca 2019 roku sprawą zainteresowała się Prokuratura Krajowa.

Zostały ujawnione dowody przeczące okolicznościom ustalonym przez sądy obu instancji. Doszło bowiem do ustalenia dotąd nieznanej tożsamości ofiary. To podważa pewność poczynionych ustaleń i rodzi konieczność ponownego rozpoznania sprawy i rozważenia możliwości uniewinnienia skazanego – mówiły obrończynie, mec. Kamila Krausiewicz-Moskal oraz mec. Anna Banachowicz.

Co należy teraz zrobić?

–Przede wszystkim powinno się prześwietlić cały życiorys Zofii W. Przesłuchać członków jej rodziny, sprawdzić, czy miała jakiekolwiek powiązania ze Zbigniewem N. Czy była kiedykolwiek z nim legitymowana? Czy faktycznie przebywała w środowisku bezdomnych? Czy trudniła się prostytucją? Policja notorycznie robi akcje przeciwko handlarzom żywego towaru, więc te panie – szczególnie pracujące w okolicach Dworca Głównego – są regularnie legitymowane. Jeśli Zofia W. faktycznie była prostytutką, to musi znajdować się w policyjnych bazach. Należałoby też prześwietlić życiorys jej konkubenta, przede wszystkim pod kątem kryminalnej przeszłości. Powinno się też zbadać ich mieszkanie, czy znajdują się tam ślady krwi lub inne ślady biologiczne ofiary. Przy dzisiejszych technologiach wciąż jest to możliwe. W końcu powinno się wrócić do umorzonej sprawy zabójstwa Zofii P. i sprawdzić, czy te dwa morderstwa mogły być ze sobą powiązane– wyliczył jeden ze śledczych.

Czy kiedyś dowiemy się, czy „Szeryf z Berzy” jest winny śmierci Zofii W.?

Mam nadzieję, że już wkrótce poznamy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Niestety pandemia opóźnia pracę organów ścigania i sądów, więc na poznanie prawdy musimy jeszcze poczekać…

Opracowała: GoSia Nieć
Korekta i informacje Magdalena Kot

https://wydawnictwowam.pl/sites/default/files/76371_skrot.pdf
https://gazetakrakowska.pl/szeryf-z-berzy-pocwiartowal-swoja-kobiete/ar/456268
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/pan-chce-postawic-czlowieka-w-roli-boga-sprawa-zofii-w/d5n2jdt?fbclid=IwAR1nA_na7WCiSMwcnbg6_0JtAQ9y8gGm0Q-HlCS2H7faNuEI0UAaEbk6LmY
https://niezalezna.pl/280206-zbrodnia-sprzed-lat-prokuratura-krajowa-w-akcji
https://gazetakrakowska.pl/krakow-prokuratura-krajowa-bada-sprawe-glosnego-morderstwa-zofii-w/ar/c1-14285063
https://gazetakrakowska.pl/zabil-ja-szeryf-z-berzy/ar/314288
https://dziennikpolski24.pl/pocwiartowali-zwloki-kobiety-i-rozrzucili-je-po-krakowie-wsrod-oskarzonych-szeryf-z-berzy/ar/3073172
https://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/ten-makabryczny-mord-wstrzasnal-krakowem/1s4pn

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Mordestwo
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments