Policjantka zabiła swojego 9-letniego synka i siebie…

– Teraz wspominamy nasze ostatnie rozmowy i gesty. Patrzymy w klisze swojej pamięci. Okazuje się, że w życiu nie wszystko jest tak, jak byśmy chcieli – mówił ksiądz, odprawiając mszę pogrzebową.

Mama policjantka

– Była wzorową policjantką, bardzo chwalili ją prokuratorzy, którzy z nią współpracowali – mówi Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Sylwia N. (30 lat) była policjantką od 6 lat. Pracowała w oddziale prewencji. Była powszechnie lubianą i szanowaną funkcjonariuszką. Nie można jej było zarzucić braku sumienności i zwykłej ludzkiej uczciwości. Ponadto najbardziej na świecie kochała swojego 9-letniego synka Wiktora…

– Wypadki, interwencje, kierowała sprawy do sądu – wylicza Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Mieszkańcy Swarzędza, gdzie pełniła służbę, dobrze ją wspominają. Do tej pory nie mogą zrozumieć, co się właściwie stało. Pytają ciągle: „Dlaczego?”

– Była wspaniałą policjantką, solidną, dociekliwą, wiarygodną i taką ciepłą, serdeczną (…) Mogłem na nią liczyć. Mówiła do mnie: „Głowa do góry! Zawsze jest jakieś rozwiązanie”. Tak mnie dźwigała na duchu – wspomina jeden z mieszkańców, którym pomagała w czasie swojej służby.

Koledzy wspominają ją, jako osobę uśmiechniętą i zawsze wesołą. Wiedzieli, że nie miała najłatwiejszej sytuacji życiowej, ale nie dała im żadnego odczucia, że sobie z czymś nie radzi. Podziwiali ją, że tak dobrze radzi sobie zawodowo, będąc samotną matką.

15 września 2020 roku – dzień śmierci

– W ostatni weekend przed tragedią wnuczek spał u mnie. Wszystko było dobrze. Pamiętam tylko, że Wiktorek rozmawiał z jakimś kolegą mamy. Nie chciał mi powiedzieć o czym, ale nie był zdenerwowany. Gdy Sylwia po niego przyjechała, też zachowywała się normalnie. Co stało się w lesie? Zabrali tajemnicę do grobu – mówiła, płacząc pani Stanisława S.

Ten dzień miał być kolejnym zwykłym dniem z nutą lekkiego strachu spowodowanego krążącą pandemią COVID-19. Nic nie wskazywało, że matka i syn nie doczekają jego końca. Sylwia, jak zwykle rano wyjechała do pracy swoim Oplem Corsą. Jednak nie odwiozła dziecka do szkoły ani nie pojawiła się w pracy. Możemy tylko przypuszczać, co działo się jej w głowie. Czy powiedziała Wiktorkowi, że dziś robią sobie wagary i pójdą do lasu? Zatrzymała się w lesie niedaleko Sulęcinka, w którym mieszkała. Czy idąc, trzymała synka za rękę? To takie straszne…

Czy matka się z nim pożegnała? Powiedziała, że go kocha? Mam nadzieję, że nie wiedział co się zaraz stanie…

W lesie dało się tylko usłyszeć odgłos dwóch strzałów. Po nich nastała złowroga cisza…

Według późniejszych ustaleń śledczych najpierw matka strzeliła swojemu synowi w głowę. Sekcja zwłok wykazała, że dziura wylotowa znajdowała się z boku. Sylwia wsadziła lufę do ust i oddała strzał. Narzędziem zbrodni był jej służbowy pistolet.
Po tym, jak Sylwia nie stawiła się na służbę – wszczęto alarm. Gdy wszystkie próby skontaktowania się z nią zawiodły, rozpoczęto poszukiwania na szeroką skalę, które nie trwały długo. Po około godzinie na jednej z bocznych dróg znaleziono jej samochód. Sto metrów dalej znajdowały się dwa ciała. Widok ten był naprawdę traumatyczny dla wszystkich obecnych tam funkcjonariuszy. Matka i jej synek nie żyli…

Sylwia nie zostawiła żadnego pożegnalnego listu. Była policjantką – wiedziała jak zacierać ślady. Zostały więc tylko plotki, niedomówienia i jedno najważniejsze pytanie: „Dlaczego?”.

Bliscy – a jednak dalecy

Ojciec Wiktora niedawno opuścił więzienie. Deklarował, że się zmienił i chciał nadrobić stracony czas z synem. Niestety nie było mu to dane. Dziura w sercu po stracie syna nie chcę się zasklepić. Mężczyzna całkowicie się załamał.

– Jest załamany całą sytuacją. Nie śpię nocami i też go pilnuję – mówiła Stanisława S., babcia Wiktora i mama jego taty.

Cała rodzina i społeczność byli wstrząśnięci tym wydarzeniem. Przecież nie było najmniejszego powodu, by sądzić, że Sylwia może targnąć się na życie, a tym bardziej zabić Wiktora.

Ludzie szybko zaczęli plotkować. Próbowali wytłumaczyć sobie na swój sposób tragedię. Zniesmaczony sołtys postanowił skończyć z posypywaniem solą świeżych ran i sianiu nieprawdziwych informacji.

– Na prośbę rodziny sołtys i Rada Sołecka wydali oświadczenie następującej treści: „W związku z tragedią, która miała miejsce 15 września, zwracamy się z prośbą do mieszkańców o zaprzestanie rozsiewania plotek związanych z tym wydarzeniem i pozwoleniu bliskim w spokoju przeżywać żałobę.” – zaapelował Mateusz Ciołek w mediach społecznościowych.

„Zeznania najbliższej rodziny również nic nie wnoszą. Motywem, który mógł ją pchnąć do tzw. rozszerzonego samobójstwa, były najprawdopodobniej problemy osobiste, związane z relacjami damsko-męskimi” – cytował słowa anonimowego informatora portal wp.pl.

Kłopoty osobiste?

– Nie możemy zrozumieć, dlaczego doszło do tej tragedii – powiedział mł. insp. Andrzej Borowiak.

– Wydaje nam się, że gdyby nasza koleżanka podzieliła się z kimkolwiek swoimi osobistymi problemami, to być może udałoby się uratować życie jej i jej syna – powiedział policjant.

Na pewno za dramatyczną decyzją stały kłopoty osobiste. Nie wiele o nich wiadomo, są tylko przypuszczenia. Kobieta nigdy nie miała łatwo. Miała za sobą nieudany związek z ojcem Wiktora. W październiku 2019 roku wydawało się, że jej los się odmienił. Zaręczyła się, ale ten związek nie przeszedł próby czasu. Po zakończeniu tego związku miała zamieszkać ze swoją matką. Media doszukują się również przyczyn tej tragedii w innym dramatycznym zdarzeniu. W 2012 roku brat Sylwii popełnił samobójstwo.

A jaka była prawda?

Niestety już jej nie poznamy. Policjantka zabrała ją ze sobą do grobu. Na pewno była na skraju załamania nerwowego i nie widziała innego wyjścia z tej sytuacji. Tylko łzy się cisną do oczu, że postanowiła zabrać ze sobą Wiktorka…

Zostali pochowani razem – w jednej trumnie…

– To nie tak powinno wyglądać – mówił w czasie ostatniego pożegnania ksiądz proboszcz.

Gdzie szukać pomocy w sytuacjach kryzysowych?
Jeśli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, możesz się zgłosić do Ośrodków Interwencji Kryzysowej (OIK), które są w każdym większym mieście. Możesz tam otrzymać pomoc psychologiczną, prawną i materialną. Część OIK-ów jest czynna całą dobę i np. prowadzi noclegownie. POMOC jest bezpłatna! Nie musisz mieć ubezpieczenia.

Jeśli masz uporczywe i silne myśli samobójcze, możesz się także zgłosić do każdego szpitala psychiatrycznego. Tam również nie jest potrzebne ubezpieczenie zdrowotne. W sytuacjach nagłych (o ile powiesz, że to sprawa pilna) lekarz musi Cię przyjąć tego samego dnia.

Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla młodzieży: 116 111 (czynny codziennie, w godzinach 12:00 – 02:00). Dorośli mogą korzystać z całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 22 22 i na stronie liniawsparcia.pl. Spis organizacji pomocowych znajdziesz na stronie www.samobojstwo.pl.

Opracowała GoSia Nieć
Korekta Karolina Koźlak
Źródła:
https://www.ostrow24.tv/news/139514-policjantka-zastrzelila-siebie-i-9-letniego-syna.html
https://www.se.pl/poznan/tata-ze-lzami-w-oczach-pozegnal-zastrzelonego-synka-aa-riNE-2BZo-tYwq.html
https://wiadomosci.wp.pl/policjanta-zastrzelila-siebie-i-syna-spoczeli-w-jednej-trumnie-6557149938256768a
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-09-16/ciala-policjantki-i-jej-9-letniego-syna-w-lesie-ustalenia-sledczych/
https://www.se.pl/poznan/sprawa-policjantki-spod-srody-wlkp-zawsze-niosla-pomoc-nikt-nie-spostrzegl-ze-sama-potrzebuje-wsparcia-aa-ioAj-U9sR-Cztz.html
https://www.o2.pl/informacje/tragedia-w-wielkopolsce-policjantka-odebrala-zycie-sobie-i-synkowi-6554647509838336a
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/poznan/sulecinek-policjantka-zabila-siebie-i-synka-co-wiadomo/6fh4jwf

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments