Odczepił rączkę od prysznica, a rurkę wsadził jej do gardła…

– Jesteś złym człowiekiem – padło na sali rozpraw.

Mirosław N. (46 lat) i Katarzyna N.(45 lat) poznali się 15 lat wcześniej, ale po roku znajomości zerwali ze sobą. Para przypadkowo spotkała się w 2017 roku. Teraz oboje byli innymi- dojrzałymi ludźmi. Sprawiali wrażenie życiowo zaradnych i inteligentnych. Odnowili kontakt i uczucie wybuchło z dotąd nieznaną im siłą. Połączyła ich przeszłość i sposób spędzania wolnego czasu. Szybko uznała, że nie mogą bez siebie żyć. Trzy miesiące później już byli po ślubie.

Z relacji męża i znajomych pary wynikało, że żona czasem nadużywała narkotyków, alkoholu i leków. Kobieta nie kryła się, że ma problemy. Często będąc pod wpływem miała myśli samobójcze. Mówiła, że chce iść do „zmarłej mamy”. Towarzyszyły jej ciągłe huśtawki nastroju. W jednej chwili była uśmiechnięta i pełna życia, za chwilę popadała w melancholię lub dołki emocjonalne: szlochała.

On sam nie był święty. Lubił również tego rodzaju „rozrywkę”.

Para była ze sobą miesiąc po ślubie, gdy postanowili się wybrać na imprezę do wspólnych znajomych pod Krakowem. Tam zażywali kokainę. Po powrocie do domu chcieli dokończyć libację. Na stacji benzynowej dokupili alkohol. Katarzyna prawdopodobnie chciała dalej raczyć się trunkiem, a Mirosław chwilę się przespać. Nad ranem żona obudziła męża i przyznała mu się, że dodatkowo zażyła leki. Okazało się, że jeszcze pod wpływem obu substancji wzięła lek uspokajający Xanax. Powiedziała, że coś złego się z nią dzieje i za chwilę może nie żyć. W pewnym momencie Katarzyna zaczęła wymiotować. Potem zemdlała.

Przerażony mężczyzna, który dalej był pod wpływem narkotyków i alkoholu, podjął próbę udzielenia pomocy partnerce. Próbował wymusić u niej wymioty. Kiedy to nie przyniosło efektu, zaciągnął ją do łazienki, włożył jej rurę od prysznica do buzi i odkręcił wodę. W ten sposób chciał jej wypłukać żołądek….

Zdaniem biegłego płukanie żołądka przez wlewanie płynu do ust nie odpowiada czynnościom ratowniczym, ponieważ u osób pod wpływem substancji toksycznych może być wyłączony odruch połyku.

– Trzeba widzieć różnicę między polewaniem kogoś wodą, a wepchnięciem mu na siłę rury od prysznica do gardła – zauważa prokuratura. I nie kryje, że gdyby mąż od razu wezwał pogotowie uzyskałby szybszą profesjonalną pomoc, ale i telefoniczne wskazówki, co do sposobu postępowania.

W końcu mężczyzna oprzytomniał. Pierwsze co zrobił, to zadzwonił do swojego znajomego ratownika medycznego. Ten kazał mu bez niezwłocznie wezwać pogotowie. Pomoc niestety przyszła za późno. Kiedy przyjechali na miejsce kobieta nie miała wyczuwalnego tętna i nie oddychała. Nie zdołali już uratować Katarzyny. Jeden z ratowników zeznał potem, że z ust i nosa ofiary cały czas wydobywała się zabarwiona krwią woda. Musiało być jej bardzo dużo w płucach, a nie w żołądku. Ratownik nie nadążał z odsączaniem.

Z opinii biegłego wynika, że przyczyną zgonu kobiety była ostra niewydolność krążenia na skutek zażycia mieszaniny leków, alkoholu i narkotyków. Prawdopodobnie wypełnienie wodą dróg oddechowych Katarzyny podczas „akcji reanimacyjnej” męża miało dodatkowy, negatywny wpływ. Nie ma pewności, czy był on przesądzający. Śledczy odstąpili od przypisania mu winy za skutek śmiertelny.

Jak zeznał mąż, to nie była pierwsza tego typu sytuacja. Mirosław bronił się, że już wcześniej otrzeźwiał żonę w podobny sposób – polewając ją zimną wodą z prysznica i to pomogło…

W opinii prokuratury mężczyzny miał świadomość, że żona piła alkohol, ćpała i zażyła leki. Mimo tych informacji wezwał pomoc za późno, a sam podjął próby, które trudno nazwać ratowaniem.

Mirosław N. nie przyznał się do winy. Przed krakowskim sądem odmówił składania wyjaśnień. Nieudolną akcję ratunkową uznano za dodatkowy czynnik obciążający. Postawiono mu również zarzut posiadania narkotyków, które zostały odkryto w jego mieszkaniu, wypowiadania gróźb i naruszenia nietykalności cielesnej szwagierki, siostry jego żony.

Niedawno sąd w Krakowie wydał wyrok. Mirosław N. został skazany na 2 lata więzienia za narażenie żony na utratę życia. Oskarżony ma teraz zakaz zbliżania się do szwagierki przez trzy lata i musi jej zapłacić 6 tys. zł zadośćuczynienia.

Wyrok jest nie jest prawomocny…

Opracowała GoSia Nieć
Korekta Aleksandra Jursza

https://krakow.naszemiasto.pl/krakow-maz-skazany-bo-niekonwencjonalnie-ratowal-nacpana/ar/c1-7585503
https://dziennikpolski24.pl/maz-ratowal-nacpana-zone-nie-przezyla-kuracji-ruszyl-proces-przed-krakowksim-sadem/ar/13714802
https://gazetakrakowska.pl/maz-ratowal-nacpana-zone-wlewajac-jej-wode-do-ust-nie-przezyla-kuracji/ar/13624396
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/krakow/ratowal-nacpana-zone-rura-od-prysznica-nie-przezyla/vw8tg7z#slajd-1

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Mordestwo
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments