Morderstwo prawie doskonałe

– Nie ma ciała, nie ma zbrodni – powtarzał sprawca w czasie rozprawy.
Czy, aby na pewno?
2 czerwca 2002 roku w Piławie Górnej odbywał się festyn z okazji Dnia Dziecka na miejscowym festynie. Edyta (19 lat) była w ósmym miesiącu ciąży. Wszyscy pamiętają jej wyjątkową urodę. Tego dnia dziewczyna była cała w skowronkach. Miała spotkać się z ojcem swojego dziecka Mariuszem S (36 lat) z Dzierżoniowa. Młoda kobieta liczyła, że ze strony kochanka padną jakieś deklaracje. W końcu lada dzień na świecie mieli powitać swojego potomka. Myliła się… Jedyne co tego dnia miał dla niej jej ukochany to śmierć…

Edyta nie wróciła do domu tego wieczora, ani następnego. A jedyną poszlaką w sprawie zaginięcia był pamiętnik dziewczyny, w którym opisała swój związek z Mariuszem. Ostatni wpis mówił o tym, że wieczorem planowała się z nim spotkać.
– Zgłosiliśmy sprawę jej zaginięcia na policję. Wszystkie ślady prowadziły do niego. To z Mariuszem Edytka miała się spotkać wieczorem, w dniu, kiedy zniknęła. Zapisała to wszystko w pamiętniku. Prowadziła go od lat. Ale ten bydlak wyparł się, że zna mnie i Edytę. Mówił, uciekając wzrokiem, że nie wie, kim jestem i o co mi chodzi, kiedy przyjechałem do niego spytać, gdzie jest moje dziecko – mówił zdenerwowany ojciec zaginionej.
Wkrótce po okolicy zaczęły szerzyć się plotki, że dziewczyna uciekła. Jednak rodzina nie dawała za wygraną. Byli przekonani, że za zniknięciem Edyty stoi Mariusz, który wypierał się znajomości z dziewczyną. To on miał ją zabić! Mężczyzna nie złamał się nawet w czasie konfrontacji z rodziną.
– Ona zwyczajnie zaczęła mu przeszkadzać. Kiedy zaszła w ciążę, było mu to bardzo nie na rękę. Nie chciał się z nią ożenić – mówił ojciec Edyty.
Wszyscy wiedzieli, że Mariusz nie chce tego dziecka. Komplikowało ono i tak dość trudno jego sytuację życiową. Na co dzień mieszkał ze swoją partnerką i ich wspólnym dzieckiem. Nie ożenił się z nią i nie miał zamiaru zrobić tego z Edytą. Ludzie mówili, że lubił swój styl życia: dziewczynki, imprezki. Nie był zbyt odpowiedzialnym typem. Wiele osób zastanawiało się, co widzą w nim kobiety. To właśnie na wieczór zaginięcia jego partnerka zapewniła mu alibi. Policja nie wierzyła w żadne jego słowo. Nie mieli dowodów.
Dni zamieniały się w tygodnie, a tygodnie lata. Funkcjonariusze jak i rodzina jednak nie dali za wygraną. Rodzina szukała również na własną rękę. Wynajęli detektywa, również jasnowidza. Policja po dwóch latach postanowiła umorzyć postępowanie. Bliscy natychmiast za agregowali i sprawą tym razem zajęła się policja z Wrocławia.
Dopiero dzięki działaniu policjantów z miasta wojewódzkiego doszło do przełomu w sprawie. Kilku funkcjonariuszom udało im się wejść w środowisko Mariusza. Poznać go, jego zaufanie. Zajęło im to rok, ale sprawca kilkukrotnie opowiedział, że zabił Edytę. Udało im się zarejestrować przyznanie do winy dzięki ukrytej kamerze.
W 2005 roku Mariusz został aresztowany. Początkowo przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale równie szybko wycofał się ze swoich zeznań.
– Nie ma wystarczających dowodów na to, że potem w tak okrutny sposób pozbył się ciała, choć jest to wysoce prawdopodobne. Nie możemy też przyjąć zgłaszanej przez oskarżonego tezy, że skoro nie ma ciała, to nie ma zbrodni. To by bowiem oznaczało, że jest to sposób na zbrodnię doskonałą – mówił w czasie rozprawy Wiesław Pędziwiatr, przewodniczący III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Świdnicy.
Kilka tygodni po aresztowaniu Mariusza hiszpańska policja zatrzymała jego przyjaciela Adama G. (32 lata), który swoim zeznaniami pogrążył oskarżonego. Początkowo przyznał się do udziału, ale na sali rozpraw tak samo jak jego kompan nie przyznawał się do winy.
Co stało się tego czerwcowego wieczoru?
Mariusz dokładnie zaplanował swoją okrutną zbrodnię – udusił najpierw swoją ciężarną kochankę. Później – aby, zatrzeć swoje zbrodnie zmielił jej ciało w maszynie do rozdrabniania paszy i porozrzucał po polach, by stały się pożywką dla zwierząt…
– Od początku czułem, że to on zabił mi dziecko i wnuka, na którego tak czekałem – mówi ojciec zamordowanej.
W czasie rozprawy oskarżony zachowywał się skandalicznie. Był pewny, że dokonał zbrodni doskonałej, bo skoro nie ma ciała, to nikt nie może mu udowodnić, że zabił tę młodą kobietę i ich wspólne nienarodzone dziecko.
– To wyjątkowo brutalna zbrodnia, w dodatku wciąż nie ma ciała dziewczyny, więc proces łatwy z pewnością nie będzie – mówił Wiesław Pędziwiatr, przewodniczący III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Świdnicy.
Wyrok mógł być tylko jeden: WINNY
Mariusz został skazany na 25 lat wiezienia…
– Oskarżony to człowiek, który nie liczy się z nikim i niczym. To osobowość psychopatyczna. Myśli tylko o tym, by jemu było w życiu jak najłatwiej. Dlatego najpierw bardzo chętnie spotykał się z dużo młodszą od siebie dziewczyną, a potem, kiedy okazało się, że jest ona w ciąży, postanowił się jej pozbyć. To, że oskarżony zamordował, w dodatku z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, nie budzi żadnych wątpliwości – mówił w uzasadnieniu Sędzia Wiesław Pędziwiatr z Sądu Okręgowego w Świdnicy
Rodzina, ani okoliczni mieszkańcy nigdy nie zapomną o tej, o której zborni, która wstrząsnęła i zmieniła tą małą senną miejscowość na zawsze….
– Najgorsze jest to, że córka i wnuk nawet godnego pochówku nie mieli. Nie ma ich, nie ma ich grobu, a my nie mamy gdzie zniczy zapalić, pomodlić się, ani zapłakać – mówił zapłakany ojciec Edyty.
Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Mordestwo
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments