Kiedy siostra siostrę zabija!

Czy można zabić z litości? Ze strachu, że po naszej śmierci ta jednostka nie da sobie rady? Czy można chcieć skrócić życie niepełnosprawnej umysłowo osobie?

13 stycznia 2016 roku

Pracownicy ośrodka wypoczynkowego w Nierzymiu zobaczyli dziwnie zachowującą się kobietę. Zdawała się być oszołomiona i zagubiona. Nie docierało do niej gdzie jest i nie potrafiła udzielić spójnych odpowiedzi. Jej wygląd sugerował, że jest wyziębiona z powodu długiego przebywania w niskich temperaturach.

Na pytanie, czy potrzebuje pomocy, zaczęła się zachowywać jeszcze bardziej nietypowo. W związku z tym jeden z pracowników podszedł po jej śladach kilkadziesiąt metrów w las. Tam znalazł zwłoki innej kobiety. Było 250 metrów od ośrodka i 60 metrów od drogi dojazdowej do niego – mówił Włodzimierz Rój, szef Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gorzowie, któremu podlega ośrodek w Nierzymiu.

Elżbieta B. (57 lat) od lat opiekowała się swoją siostrą Dorotą T. (49 lat), która miała zespół downa. Przez lata między siostrami zrodziła się głęboka więź. Były praktycznie nierozłączne. Od jakiegoś czasu Elżbietę nawiedzały natrętne myśli. Paraliżował ją strach, że jeśli Dorota ją przeżyje to nikt nie będzie w stanie się nią zająć. Obawiała się, że pozostanie bez opieki, że umrze pozostawiona sama sobie – zaniedbana.

Kobiety miały również poważne problemy mieszkaniowe i ekonomiczne. Elżbieta bardzo żałowała, że zamieniła się na mieszkania. Wyjątkowo źle znosiła tę sytuację. „Starych drzew się nie przesadza”… To wszytko tylko pogłębiało problemy i troski kobiety. Ledwo wiązała koniec z końcem i była w złym stanie emocjonalnym. A natrętne myśli nie dawały spokoju. W tym czasie nie widziała innego wyjścia…

11 stycznia 2016 roku

Zima tego roku była wyjątkowo mroźna. Wszędzie leżał biały puch. Piękna zimowa sceneria – idealna na ostatni dzień życia Doroty… Elżbieta zamówiła taksówkę i spakowała siebie oraz siostrę na ostatnią podróż.

Kobieta spakowała do torby nóż, siekierę, leki przeciwbólowe, szalik i poduszkę, bo chciała udusić młodszą siostrę. Zamówiła taksówkę i pojechała z nią nad jezioro do Nierzymia – mówił prokurator Andrzej Bogacz, który prowadził śledztwo.

Elżbieta podała swojej siostrze silne leki. Otumanioną Dorotę zaczęła dusić, przez co kobieta znalazła się w stanie agonalnym. Wtedy oprawczyni wzięła do ręki siekierę, uderzyła chorą na zespół downa kobietę… co zakończyło życie Doroty.

– Po nieskutecznej próbie duszenia użyła narzędzia, najprawdopodobniej siekiery i po uderzeniu siostry siekierą doszło do zgonu – wyznał prokurator Andrzej Bogacz.

Po chwili do Elżbiety dotarło, co właśnie zrobiła. Wyrzuty sumienia zwaliły ją z nóg. Nie widziała też dla siebie żadnej przyszłości. Chciała się zabić. Walczyła sama ze sobą. Poszła nad zamarznięte jezioro. Jednak tafla lodu okazała się zbyt gruba. Nie załamała się pod nią.. Chciała wpaść w objęcia zimnej toni. W myślach widziała jak odbiera jej dech, a lodowata woda wypełnia jej płuca. Jaźń umiera i przestaje myśleć – czuć… Jak się rozpływa… Jak zapomina o tym, co zrobiła…

Oszołomiona przez dwa dni tułała się po okolicznych lasach. Nie potrafi wyjaśnić, dlaczego to zrobiła. Czemu nie zawiadomiła policji? Czemu nie poprosiła nikogo o pomoc? Może chwilowo odebrało jej rozum?

Na żadnym etapie śledztwa nie wyjaśniła, dlaczego po nieudanej próbie samobójczej chodziła po lesie – mówi Bogacz.

Po odnalezieniu zmarzniętego i zmasakrowanego ciała Doroty policja natychmiast aresztowała Elżbietę. Od razu przyznała się do popełnionej zbrodni.

14 wrzesień 2016 roku

– Żałuję! – tyle albo, aż tyle udało się Elżbiecie wykrztusić w czasie rozprawy. Płakała, a emocje ściskały jej gardło. Z trudem z jej ust wydobywał się najcichszy dźwięk.

Elżbieta przyznała w czasie rozprawy, że zabiła Dorotę z litości. Podkreślała, że „bardzo kochała siostrę”. Jak mantrę powtarzała, że zrobiła to, bo nie widziała innego wyjścia. Bała się, że jeśli umrze przed siostrą, nikt się nią nie zajmie.

Elżbieta B. jest świadoma przestępstwa i cierpi z tego powodu, że zabiła siostrę. Nie może nam jednak uciec świadomość tego, że dokonała zbrodni – mówił w mowie końcowej prok. Bogacz.

W czasie rozprawy przyznała, że źle oceniła sytuację, w jakiej się znalazły. Była wrakiem emocjonalnym, gdy podjęła tą druzgoczącą decyzję. Teraz patrzy na to z boku – z całkiem innej perspektywy. Jest przekonana, że mogła zapewnić swojej chorej siostrze prawidłową opiekę. Dopiero niedawno zrozumiała, że cały czas mogła liczyć na swoich dwóch synów…

To była studzienna rozpacz. Sądzimy dziś zabójstwo, ale w zamyśle było coś, co można było nazwać „rozszerzonym samobójstwem”. 12 lat będzie w tej sytuacji karą sprawiedliwą – stwierdził Filip Woziński, obrońca Elżbiety.

Elżbieta została skazana na 12 lat więzienia.

Proces zapisał się w historii gorzowskiego sądownictwa także z innego powodu. Od przedstawienia aktu oskarżenia do wydania wyroku minęły trzy godziny.

Proces o zabójstwo zamykający się do jednego dnia należy w Polsce do wyjątków – mówił na zakończenie procesu sędzia Maciej Szulc.

Największą karą dla Elżbiety jest świadomość tego, co zrobiła. Do końca życia będzie musiała się zmagać z wyrzutami sumienia…

Opracowała: GoSia Nieć
Korekta: Aleksandra Jursza

Dokument przedstawiający tą sprawę był emitowany na Crime+Investigation Polsat
Serial: „Polskie zabójczynie” Odcinek: „Mordercza odpowiedzialność”

https://plus.gazetalubuska.pl/mlodsza-siostre-zabilam-z-litosci/ar/10663162
https://gorzowianin.com/wiadomosc/9090-12-lat-za-zabojstwo-siostry.html
https://gazetalubuska.pl/siostra-zabila-siostre-morderstwo-spod-gorzowa-trafilo-na-maly-ekran/ar/c1-14846712
Zdjęcie: gazetalubelska

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Mordestwo
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments