Iza została pchnięta 24 razy nożem

„Jest to bardzo smutna i mroczna, nigdy nie wyjaśniona sprawa, sprzed prawie 20 lat. Można powiedzieć, że przypomina trochę historie Laury Palmer z Twin Peaks, a miła miejsce w małym miasteczku pod Częstochowa, gdzie mam domek i jeżdżę tam od urodzenia, stąd też pamiętam to zdarzenie, a ostatnio sobie o nim przypomniałem i postanowiłem się zainteresować” – tak zaczął opowieść jeden z naszych czytelników, który pragnie zostać anonimowy. Wspomina o możliwej zmówię milczenia. Uważa, że nie wszystkim jest na rękę przypominania o tej trudnej i dramatycznej sprawie.

Dzień przed wydaniem tego materiału na YT nie zależnie od nas pojawił się podcast o tej sprawię, który gorąco polecam (link w źródłach)! Myślę, że ta publikacja stanowi doskonałe uzupełnienie dla tego materiału.

Artkuł został opublikowany na prośbę naszego tajemniczego czytelnika!

Sielskie życie

„Żarki Letnisko to niewielka miejscowość letniskowa, położona niedaleko Częstochowy, pomiędzy zalewem Porajskim, a niewielkimi skalistymi wzniesieniami Jury. Od dziesięcioleci Żarki stanowią wakacyjną bazę wypadową, głównie dla mieszkańców Śląska i Zagłębia. Większą część powierzchni stanowią ogromne połacie gęstych, ciemnych lasów sosnowych, gdzieniegdzie poprzeplatane wysuszonymi już, polami uprawnymi i łąkami skąpanymi w typowym dla późnego lata, złotym blasku zmęczonego słońca. Większość atrakcji turystycznych i miejsc gdzie młodzież spędza wakacje, znajduje się w centrum. W tamtym czasie były to bary Americanos i Tropikana, znajdujące się w blaszanych budkach, miejscowa dyskoteka zorganizowana pod zadaszeniem miedzy nimi, piwiarnia Hexa z automatami do gier, położona za torami, a także odkryty basen z betonowych płyt i stary kolejowy most pod którym dzieciaki często przesiadywały pijąc piwo nad niewielką rzeczką. Często w okresie letnim do miejscowości przyjeżdżało również stare wesołe miasteczko. Tak wyglądał również ten wieczór dla Izy i jej przyjaciół tych feralnych wakacji, a lasy które w ciągu dnia przynosiły mieszkańcom i turystom formę zbawiennego relaksu, stały się grobowcem mrocznej tajemnicy…” – opisuje nasz czytelnik.

Ostatni powrót do domu

Ciepłe upalne lato 2001 roku. Początek nowego wieku napawał wszystkich optymizmem, który był widoczny nawet w tak małej miejscowości jak Żarki Letnisko. Życie toczył tu się swoim powolnym rytualnym rytmem. Jednak niedługo ten niezmącony spokój zostanie brutalnie zmącony…

„To (…) niestety już trochę zapomniana sprawa. Chciałbym to zmienić, ponieważ może to wpłynęło by na ponowne nagłośnienie sprawy i zainteresowanie się nią policyjnego archiwum X” – kontynuuje nasz czytelnik.

Iza miała 16 lat. Była miłą i uczynną dziewczyną. Niczym się nie wyróżniała. Nie sprawiała większych kłopotów. Miała też swoją pierwszą sympatie. Toczyła zwykłe normalne życie. Niczym niewyróżniana się z tłumu. 10 sierpnia wieczorem odbywała się dyskoteka, na którą nastolatka wybrała się prawdopodobnie z bratem i jego dziewczyną. Była już późna pora więc postanowiła wrócić do domu sama. To była jej ostatnia droga w życiu… Zaledwie kilkadziesiąt metrów od domu została zaatakowana.

Kolega nastolatki wracał do domu, gdy zobaczył ranną Izę… Może to on spłoszył sprawcę? Chłopiec natychmiast powiadomił ojca dziewczynki. Mężczyzna znalazł swoja córkę zalaną krwią. Była jeszcze przytomna. Bała się wyjawić nawet tuż przed śmiercią, kto jej to zrobił.

„Nie mogę powiedzieć kto to zrobił, bo on mnie zabije”– płakała.

Gdy pobiegliśmy, Iza jeszcze żyła. Powiedziała, że nie powie, kto jej to zrobił, bo ją zabiją. I to były jej ostatnie słowa – wspominał po latach ojciec zamordowanej Izy.

Na 42 rany zadane nożem, śmiertelne były rany uszkadzające ściany serca i prawe płuco. Z takim zabójstwem spotykam się praktycznie po raz pierwszy, dlatego jedną z wersji jaka założyliśmy jest również fakt dokonania zbrodni przez osobę z pewnymi zaburzeniami psychicznymi – powiedział Dariusz Bereza, zastępca prokuratora rejonowego w Myszkowie.

Poszukiwania winnego

Tak wspomina je koleżanka ofiary:
„To napisała mi jej koleżanka – wyjaśnił nasz czytelnik – Iza wyszła z Adrianem i jego dziewczyna do Tropikany. Nic nadzwyczajnego. W końcu była końcówka wakacji, piątek. Chciała wracać do domu a że miała nie daleko i nie jeden raz wracała sama z centrum to poszła sama. Zapamiętałam bardzo dokładnie, ze w te noc bardzo szczekały psy. Aż do tego stopnia ze w nocy kilkukrotnie się budziłam. Pamiętam to dobrze bo mną ta śmierć bardzo wstrząsnęła. Z reszta wstałam rano z przekonaniem ze coś się złego wydarzyło. Po prostu tak czułam- nie wiem czemu. Tydzień wcześniej się z Izą widziałam i wiadomo nikt się czegoś takiego nie spodziewał. Potem niewiele pamiętam. Tydzień przepłakałam, na pogrzebie mdlałam. Wiem, że robili poszukiwania w okolicznych lasach i na łąkach. Wiem, ze wzięto bardzo dużo próbek dna od różnych mężczyzn – zarówno miejscowych jak i przyjezdnych. Jeszcze parę lat temu pamiętałam liczbę zbadanych wówczas mężczyzn- teraz mi to uleciało wiec nie będę Cię wprowadzać w błąd. W każdym razie z tego co mówili zbadani byli wszyscy. Również wiele osób było przesłuchanych w tej sprawie ale rzeczywiście nikt nic nie widział i nie słyszał. Z drugiej strony to akurat mnie nie dziwi. Była 22 a ta ulica na której ona mieszkała nie za specjalnie była uczęszczana. Wiec jak dla mnie to ktoś czekał w tym lasku, który był po lewej stronie- parę metrów od jej domu. Jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić ze ktoś ja atakuje na wysokości domów i absolutnie nikt nie reaguje. Potem jeszcze pamiętam jak mój tata opowiadał ze chłopakowi któremu postawili zarzuty o to przestępstwo to go ciężko pobili w areszcie- wiedział to od jakiegoś znajomego policjanta…”

„…A z psami to do dzisiaj mam traumę. Na sama myśl tamtej nocy, przechodzą mnie ciarki. W tamtym czasie przyjaźniłam się z jedna dziewczyna i miała tak samo. W sensie ze tez słyszała to szczekanie…”

Śledztwo przez prawie rok stało w miejscu. Nie było świadków morderstwa oraz nikt nie był podejrzany. Iza nie miała żadnych wrogów. Co prawda za paznokciami znaleziono obce DNA, jednak po przepadaniu podejrzanych nie ustalono od pochodziły. Śledczy wierzyli długo, że należy do mordercy uznali, że skóra znalazła się tam w innych okolicznościach, niezwiązanych z morderstwem.

Świadek

Po roku od morderstwa na policję zgłosił się (w innej wersji w czasie rutynowej kontroli policji wyjawił, że ma informację w sprawie morderstwa Izy) Mariusz P. (24 lata)., który pracował w Żarkach. W dzień zabójstwa pił w tej miejscowości razem ze znajomymi alkohol. Wieczorem wracaj do domu do pobliskiej miejscowości miał poczuć się zmęczony. Położył się pod drzewem i po chwili zmożony snem zasnął… .

Obudził mnie pisk, głośny, cienki krzyk – zeznawał. – Była już szarówka. W pobliżu wydeptanej ścieżki zobaczyłem skuloną dziewczynę, która trzymała się za brzuch. Rozpoznałem ją. To była Iza. Spojrzałem w bok i zobaczyłem stojącego nieopodal mężczyznę z sąsiedniej wioski – starszego z braci B. Zacząłem uciekać. Po przebiegnięciu kilku metrów obejrzałem się. Stał dalej w tym samym miejscu – mówił Mariusz P.

Mariusz P. twierdzi, że o morderstwie tak naprawdę dowiedział się dopiero dnia następnego. Poinformowała go o tym jego matka po powrocie z pracy. Przez długi czas utrzymywał to w tajemnicy.

Nie zgłosiłem się wcześniej, bo się bałem. Ale potem ruszyło mnie sumienie – przyznał w sądzie Mariusz P.

Okazało się, że te zeznania wystarczyły, aby aresztować Mariusza B., którego świadek miał rozpoznać jako mordercę Izy. Mariusz P. podtrzymywał swoje zeznania. Powtarzał je jak mantrę podjąć podejrzanie wiele szczegółów zbrodni. Prokuratura to wystarczyło, aby postawić aresztowanemu mężczyźnie zarzut zabójstwa.

Świadek raz był w stu procentach. pewien rozpoznania sprawcy, innym razem prawie w 100 procentach był przekonany, że to Mariusz B. To jest zrozumiałe. Wszystko to czyniło bardzo wiarygodne wrażenie. Stąd zarzut postawiony Mariuszowi B. – tłumaczy Romuald Basiński z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Od razu po przyjeździe do aresztu zostałem pobity. Zresztą to widać. Mam złamany nos, oraz cztery razy szytą głowę(…) Podstawową sprawą, na której się oparto to były zeznania pijanego, niewiarygodnego świadka, a ja po prostu przeżyłem 7 miesięcy piekła – wspomina Mariusz B., niewinnie aresztowany.

Proces obnaża kłamstwa

W postępowaniu sądowym zeznania Mariusza P. okazały się zwykłym kłamstwem. Ruszył proces poszlakowy. DNA tkanek, które tkwiły za paznokciami nie było zgodne z DNA Mariusza B…
Pierwszą rozbieżnością był fakt, że świadek podczas przesłuchania twierdził, że oskarżonego widział 2-3 dni po tragedii, a później zmienił wersję i mówił, że widział go dopiero – po 3-4 tygodnie po morderstwie.

Nie pamiętam, kiedy to było. W Żarkach Letnisku pracowałem bardzo często i po wiele godzin. Do domu przyjeżdżałem tylko trochę się przespać. Mogłem spotkać B. po 2-3 dniach od zdarzenia, po tygodniu czy jeszcze później – tłumaczył się w sądzie Mariusz P.

Kolejne rozbieżności pojawiły się, gdy świadek opisywał ubiór Izy. Różnił się znacząco od tego co w chwili śmierci miała na sobie ofiara.

W wyniku wizji lokalnej stwierdzono, że świadek nie był w stanie i nie mógł rozpoznać osoby oskarżonej. Z tej odległości nie można było rozpoznać żadnego człowieka – przyznaje Bogusław Zając z Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Obrońca oskarżonego pytał, czy świadek po obudzeniu był w stanie dobrze widzieć, kto stał w pobliżu Izy. Dociekał jaka była w tym czasie widoczność: szarówka czy głęboka noc.

Widziałem dobrze jego sylwetkę od głowy do pasa. Rozpoznałem go po rysach i sylwetce. Widziałem go wcześniej wiele razy – zapewniał Mariusz P.

Powiedział, że spożywał alkohol z kolegami. Wypili 2 butelki 0,7 wódki i kilka piw. Zmęczony tą biesiadą położył się i zasnął. Twierdzi, że obudził go krzyk. Zobaczył Izę trzymającą się za brzuch, a obok niej zauważył moją sylwetkę – mówi Mariusz B., niewinnie aresztowany na 7 miesięcy.

Mariusz P. zapewniał w sądzie, że kiedy widział dziewczynę z domniemanym mordercą. wcale nie był „aż tak” pijany.

Byłem pojedzony i czułem się dobrze – mówił.
Nie pomawiam B., ani nie mówię z chęci nagrody. Nie chcę jej. Mówię o tym, co widziałem – Mariusz P.

Sprawiedliwy wyrok

Mariusz B. został uniewinniony. O to tak sąd tłumaczył swoją decyzję:

Napastnik dążąc do obezwładnienia ofiary zadał jej 42 ciosy: z przodu, z tyłu, na rękach i nogach. Nie przełamał jej oporu do końca. Atak był gwałtowny i gwałtowna była obrona. Dlaczego więc w wyskrobinach pod paznokciami nie stwierdzono DNA oskarżonego Mariusza B.? – mówiła sędzia Niementowska.

„Zdaniem sądu potwierdzeniem pobytu oskarżonego w Niemczech latem 2001 roku są zeznania wielu świadków m.in. byłej żony, kolegi, z którym mieszkał i znajomego, od którego odnajmował pokój. Dowodem jest także interwencja domowa przeprowadzona przez niemiecką policję w mieszkaniu zajmowanym przez B. A jak potwierdzają to jego znajomi, mężczyzna nie miał pieniędzy nie tylko na powrót do Polski, ale nawet na zapłacenie swojej części czynszu”.

Sąd uznał, że zeznania świadka są niewiarygodne…

Chwiejne jest też podane w procentach rozpoznanie oskarżonego – podkreśliła sędzia Niementowska.

„Mariusz P. najpierw stwierdził, że jest pewien na 90 procent, że mężczyzną stojącym w pobliżu Izy był Mariusz B. Poznał go po sylwetce i rysach twarzy. Po pięciu miesiącach stwierdził, że jest tego pewien na 100 procent, by po kolejnych dwóch miesiącach powiedzieć, że gdyby za dnia widział sprawcę, to mógłby być pewien, że był to jeden z braci B. Podkreślał też, że miejsce oświetlała latarnia i księżyc. Tymczasem sąd ustalił w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, że 10 sierpnia 2001 roku niebo nad Żarkami Letnisko było zachmurzone, a księżyc wzszedł dopiero przed 23.00, kiedy już dokonano zbrodni. Po przeprowadzonym eksperymencie procesowym sąd uznał także, że z odległości 15 metrów, która dzieliła Mariusza P. i Izę, od stojącego w jej pobliżu mężczyzny, trudno rozpoznać rysy twarzy, a można jedynie zauważyć jej owal. Na mało wiarygodną ocenę zeznań Mariusza P.”.

Teorie, hipotezy plotki i prawdopodobna wersja wydarzeń:

Najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń jest ta, że dziewczyna broniła się przed gwałtem. Stawiała czynny opór. W pewnym momencie napastnik wyciągnął nóż. Gdy uderzył pierwszy, drugi raz później już nie mógł się zatrzymać…

Czy został spłoszony? Czy Iza straciła wtedy przytomność, a jemu wydawało się, że do kończył swoje dzieło? Może zostawił, ją przy życiu ostrzegają, że jeśli komuś wyjawi jego tożsamość wróci i ją zabije? Czy sprawców mogło być więcej?

Kto mógł zabić Izę?

Czy panuje zmowa milczenia? Czy ktoś wie kto dokonał tej rzezi na tej biednej dziewczynie i milczy? Jak wspomniałam na początku tekstu komuś podobno zależy na tym, aby ta sprawa była nierozwiązana. Jednak czy to są tylko plotki i pomówienia? Wiadomo ludzie lubią gadać, ubarwiać historię… Zwłaszcza tak makabryczne… Lubią snuć własne teorie i domysły. Poniżej przedstawię kilka z nich…

„Jej rodzice prowadzili stoisko na targu , gdzie wtedy w 90s handlowało też wielu Rosjan, ponoć jej ojciec miał się wdać z nimi w jakieś zatargi i długi i zabili ja w ramach zemsty/ ostrzeżenia” – opowiada nasz czytelnik.

Iza miała chłopaka, ale na pewno został przebadany w pierwszej kolejności pod kontem DNA spod naskórka ofiary podobnie jak wielu mężczyzn we wiosce. Więc stanowczą musimy odrzucić tą teorię.

Można spotkać się z plotkami, że Iza mogła paść ofiarą mordu rytualnego zorganizowanego przez satanistów. Jednak mieli się spłoszyć widząc ruch w gospodarstwie ojca dziewczyny. W ten sposób nie dokończyli swojego dzieła. Skąd takie rewelację? Był to początek tego wieku i wtedy łączenie morderstw z okultystami jak to można określić było po prostu modne. Ludzie, a szczególnie młodzież interesowała się tym tematem co może tłumaczyć tą dość dziwaczną teorie.

Policja podejrzewała również, że osoba która stoi za śmiercią dziewczyny była niepełnosprawna umysłowo. Nie wiem na jakiej podstawie doszli do takiego wniosku śledczy. Mi osobiście wydaję, się że ilość ran może świadczyć tym, że napastnik znał swoją ofiarę. Na pewno żywił do niej spore emocję, którym dał upust. Czy to była zbrodnia namiętności? Może jakiś odrzucony absztyfikant?
Może jakaś zazdrosna koleżanka? Poprosiła o pomóc kolegów/kolegę i sytuacja wyrwała się spod kontroli?

A co ze świadkiem, który tak zaskakująco dużo wiedział i upierał się przy swojej wersji? Nie dokopałam się do informacji czy było od niego pobrane DNA do badań, ale jestem przekonana, że policja doszła do takich samych wniosków jak ja i to zrobiła. Jeśli nie to istniałoby podejrzenie, że to świadek może być sprawcą. Mordercy często „pomagają” i są obecni przy sprawach związanych z dokonania przez nich zbrodni. Mogło być tak, że chciał odsunąć od siebie podejrzenia…

Przypadkowy morderca? Może ktoś z dyskoteki śledził dziewczynę? Jechał/ szedł za nią by ją zgwałcić? Może spotkał ją po drodze i postanowił napaść? Niedaleko znalezienia miejsca zwłok jest lasek, za nim jest droga gdzie sprawca mógł zostawić samochód i oddalić się niezauważony. Kolejne plotki mówią o seryjnym mordercy. Jednak wokół sprawy narosło wiele legend. Ciężko dociec na jakiej podstawie dane osoby tak stwierdziły. Czy w tym czasie na Śląsku lub okolicznych województwach grasował nieuchwytny seryjny morderca?

Na zakończenie

Śmierć Izy bezsprzecznie poruszyła społeczność Żarek. Ludzie zawszę będą pamiętać o tej tragedii, cyklicznie przypominać, szeptać. To smutne, że ta młoda i pełna życia dziewczyna w tak brutalny sposób została zamordowana. Na pewno jej bliscy przeżyli straszne chwilę. Teraz ich ukochana córka, siostra, wnuczka żyje tylko w ich wspomnieniach. Być może ich ból choć trochę ukoiłoby znalezienie sprawcy…

Czy winny zostanie w końcu ukarany? To niesprawiedliwe, że naszymi ulicami porusza się morderca, który 42 razy dźgnął niewinna dziewczynę?! Może kiedyś sumienie go zeżrę i zgłosi się na policję?

Sprawa na tą chwilę umarła… Zostało nam pobożne życzenie, aby przypomnienie jej wzbudziło zainteresowanie nią stróżów prawa. Może teraz dzięki nowszym metodą śledczych uda się odkryć sprawcę tej zbrodni?

„Przez całe lata na miejscu zbrodni stał pamiątkowy krzyż, który podobno został ostatnio usunięty na prośbę matki, która podobno jak mówią miejscowi mieszkańcy nigdy się z tym nie pogodziła i nadal nosi żałobę, chodząc w czerni”– wspomina na zakończenie nasz czytelnik.

Opracowała Nika przy współpracy z naszym tajemniczym czytelnikiem

https://www.gazetamyszkowska.pl/wiadomosci/996,proces-jeszcze-nie-ruszyl?fbclid=IwAR0_dvwQGW-6ExJR4e7mrFX97JAe6PRGEas4DCDk40WKCqlMojBTITql2wM
https://czestochowa.naszemiasto.pl/oskarzony-o-zabojstwo-16-latki-zostal-uniewinniony/ar/c1-6316791
https://wydarzenia.interia.pl/polska/news-slask-zatrzymano-podejrzanego-o-zamordowanie-16-latki,nId,790806
https://interwencja.polsatnews.pl/reportaz/2011-02-16/siedzial-choc-byl-niewinny_880980/
https://czestochowa.naszemiasto.pl/proces-w-sprawie-zabojstwa-szesnastolatki-z-zarek/ar/c1-5771307

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments