Po ucieczce nic się nie zmieniło

Po ucieczce nic się nie zmieniło, te same myśli krążą co noc w mojej głowie… Tęsknota i strach powoli zaczyna ogarniać moje ciało. Znowu mam te myśli, te myśli, które dzień w dzień nie dają mi żyć…

Wyniszczają mnie od środka, powoli burząc kolejne piętra, mojej nieukształtowanej jeszcze osobowości. Życie powoli przestaje mieć sens, a bliskie mi osoby powoli się odsuwają… Albo tylko mi się tak zdaje. I nagle pojawia się on – tajemniczy mężczyzna…

Idąc do szkoły, w oddali zauważyłam zakapturzoną postać, idącą w tym samym kierunku co ja, trzymała dystans, żebym nie zaraziła jej świrusem, bądź nie mogła rozpoznać… I tak w kółko, codziennie rano i wieczorem kiedy wracałam z tego więzienia zwanego „szkołą”. Miałam dość, jednego słonecznego dnia krzyknęłam „Kim jesteś?!”. Postać się wycofała i tym razem nie odprowadziła mnie do szkoły. Przez następne trzy dni jej nie było. W nocy kiedy wracałam od koleżanki z nocowania, które się nie udało z powodu kłótni, znowu ją zobaczyłam. „Chodź, pogadamy! Odezwij się w końcu! Potrzebujesz pomocy?” Zakapturzona postać podeszła do mnie i powiedziała „nie jestem tym, kogo sobie wyobrażasz, ale możesz mi w czymś pomóc, chodź”. Nie chciałam iść, był środek nocy, jednak po kilku minutach uległam „byle szybko, całej nocy nie mam”. Szliśmy przed siebie, co jakiś czas gdzieś skręcając, nie zauważyłam nawet kiedy weszliśmy do lasu… Na skraju drogi stało auto a nad nim latarnia, która dawała delikatne przyjemne dla oka światło. Mężczyzna wrzucił mnie do bagażnika i krzyknął „jeśli usłyszę choćby jeden pisk, to Cię zabije”. Nie miałam odwagi się nawet ruszyć…

Jechaliśmy już ponad godzinę kiedy wreszcie auto się zatrzymało, a nieznajomy wyrzucił mnie z auta, po czym zaniósł do piwnicy. Było w niej ciemno, jedyne światło, jakie wpadało do pokoju, wpadało z maleńkiego okna. Na środku stało wiadro a obok buteleczka wody. Było jeszcze ciemno, mężczyzna wyszedł bez słowa, a ja zwinięta w kłębek zasnęłam na zimnej podłodze. Rano mężczyzna wszedł i powiedział że jeśli nie będę wykonywać jego poleceń, to będzie mnie przetrzymywał cały czas tylko w piwnicy. Chciałam stąd uciec, niestety w każdym oknie były kraty. Na początku byłam wykorzystana głównie do sprzątania, z czasem obsługiwałam gości, których było dość sporo. Dostałam swój pokój a mężczyzna – Charles nie był taki zły, do czasu…

Tej jednej nocy nie chciało mi się nic, nie miałam siły i straciłam ostatnie nadzieję na wydostanie się stąd. Charles zrobił wtedy huczną imprezę a ja miałam być „kelnerem”. Na początku szło gładko, kiedy to jeden z gości zażyczył sobie jeszcze jednego drinka. Normalnie bym mu zrobiła, ale nie dość, że był już nachlany, to na dodatek skończyła się Cola. Zaproponowałam więc coś innego. Mężczyzna się oburzył i zaczął wrzeszczeć, Charles zjawił się w mgnieniu oka. Po chwili wiedział już, o co chodzi i szarpiąc mnie, zaprowadził do piwnicy. Tam mnie pobił. Straciłam przytomność. Leżałam poobijana na brudnej podłodze i płakałam. Cichutko, wyczerpana z życia… Nie miałam siły, nie miałam już siły na nic. W tym momencie po raz ostatni zamknęłam swoje powieki…

Autor: Nikola Korzeniewska

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Inne
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments