Rodzina zastępcza biła i molestowała piątkę dzieci!

Dzieci drugiej szansy… Niekochane, często porzucone i z patologicznych rodzin, okaleczone emocjonalnie oraz fizycznie… Kiedy dostają szansę na adopcję myślą, że uśmiechnęło się do nich szczęście. „Teraz już wszystko będzie dobrze”… W końcu będą mieć dom i kochających opiekunów. Jednak czasem rzeczywistość może okazać się gorsza, niż niejeden koszmar. Ten wymarzony dom może stać się więzieniem, a opiekunowie oprawcami. Zamiast ciepła i miłości jest bicie i gwałt.

– Dzieci były straszone, że jeśli prawda wyjdzie na jaw zostaną rozdzielone i trafią do domów dziecka. Ograniczano im dostęp do jedzenia i kontakt z innymi dziećmi – mówi prokurator Krzysztof Kopania.

Zawodowa rodzina zastępcza Jan A. (59 lat) i jego żona Bożena (52 lata) niedaleko Łodzi sprawowała opiekę nad sześciorgiem dzieci w wieku od 5 do 13 lat. Mieszkała z nimi również córka pary, Karolina (20 lat). Z pozoru rodzina wyglądała na kochającą i zżytą ze sobą. Wypielęgnowany ogród, wzorowy dom. Wszystkie dzieci wydawały się być wychuchane, czyste i grzeczne. Nie sprawiały problemów w szkole. Niestety, za zamkniętymi drzwiami rozgrywał się prawdziwy dramat…

– Nie chcę na ten temat zbyt wiele mówić, dzieciom należy się spokój, nie chcę by nowe środowisko wytykało ich teraz palcami. Nic nie wskazywało na to, że dzieci są w taki sposób traktowane. Rodzic zawsze przychodził na wywiadówki, dzieci były schludnie ubrane, dobrze się uczyły i miały wszystkie podręczniki – mówi Bogumiła Wójtowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej do której uczęszczały dzieci.

Małżeństwo A. zostało rodziną zastępczą w 2007 roku. W latach 2012 – 2014 pod ich opiekę trafiło sześcioro dzieci, najmłodsze miało 5 lat. Jedno z dzieci było niepełnosprawne. Jak się okazuje, nie byli to pierwsi podopieczni, którzy znaleźli się pod ich skrzydłami. Wcześniej małżeństwo dwukrotnie pełniło rolę rodziny zastępczej, ale za każdym razem podopieczni byli im zabierani…

Na przełomie marca i kwietnia 2014 roku dwójka najstarszych dzieci postanowiła coś z tym zrobić. Zebrali się na odwagę, bo nie potrafili dalej żyć z tym brzemieniem. W ciągłym bólu i poniżaniu… Bojąc się każdego skrzypnięcia drzwi, każdego szmeru, który może sygnalizować przyjście któregoś z opiekunów. Zdecydowali się porozmawiać z pedagogiem szkolnym. Opowiedzieli o horrorze, który trwał od dwóch lat.

– Dochodziło do sytuacji, że opiekunowie bili dzieci po twarzy i plecach, pasem i pięściami, zatykali im usta, stosowali kary polegające m.in. na wielogodzinnym staniu na baczność. Dzieciom ograniczano dostęp do jedzenia i kontakt z rówieśnikami i używano wobec nich słów wulgarnych – relacjonował ustalenia śledczych Krzysztof Kopania.

Podczas dalszych rozmów z pedagogiem wyszło na jaw, że dziewczynki: 8 i 10-letnia oraz 11- i 13-letni chłopiec byli też wielokrotnie molestowani seksualnie przez Jana, swojego ojca zastępczego. Jedną z dziewczynek molestowała także jego córka pary- Karolina. Dzieci zostały natychmiast zabrane od oprawców i umieszczone w różnych placówkach wychowawczych.

Zarzuty w tej sprawie usłyszała również Karolina. Młodej kobiecie zarzucono znęcanie się nad dziećmi oraz pedofilię wobec 10-letniej dziewczynki. Na polecenie śledczych zatrzymani zostali Jan i Bożena. Usłyszeli zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad pięciorgiem podopiecznych. Mężczyźnie zarzucono także wykorzystywanie seksualne trzech dziewczynek i dwóch chłopców w wieku do 8 do 13 lat. Zawiadomienie złożyła także placówka do której, po odebraniu wszystkich dzieci rodzicom zastępczym, trafiła jedna z dziewcząt… Na zabezpieczonych w domu rodziny nośnikach pamięci i sprzęcie komputerowym nie znaleziono treści pedofilskich.

Bożena nie była niemym świadkiem tych okropieństw. Bez najmniejszej odrobiny empatii i współczucia dla pokrzywdzonych dzieci kryła męża oraz córkę. To głownie ona zastraszała swoich podopiecznych.

– Początkowo sprawa dotyczyła pięciorga dzieci, które były pod opieką państwa A. od 2012 roku. (…) Poszerzono zarzut o znęcanie się nad kolejnym pięciorgiem podopiecznych, tym razem w latach 2007 – 2009. Kolejni pokrzywdzeni opowiedzieli o tym, jak Bożena A. zabraniała im kontaktów z rówieśnikami, ograniczała im dostęp do jedzenia, nadużywała przemocy fizycznej, znieważała je – poinformowała Monika Piłat z Prokuratury Rejonowej w Łęczycy.

Kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Iwona Zielińska przyznaje, że od samego początku, gdy państwo A. zostali zawodową rodziną zastępczą, były z nimi problemy. Przez te lata, gdy rodzina opiekowała się dziećmi, w domu raz na kwartał pojawiali się pracownicy socjalni. Przyznała, że ostatnie sygnały mówiące, że w rodzinie „dzieję się źle”, były im już znane w październiku 2013 roku…

W 2007 roku do domu państwa A. trafiła czwórka dzieci w wieku od 4 do 13 lat. Najmłodsze dzieci często uciekały i w końcu zostały im odebrane. Starszy z nich przychodził pobity do przedszkola. Był głodny i rzucał się na jedzenie. Dyrekcja przedszkola powiadomiła wówczas kuratora, który zajął się Bożeną i Janem A. Wszyscy podopieczni zostali im odebrani.

– Gdy je zabierali, pan Jan niósł duże torby z ich rzeczami, wrzucił do busa, którym odjechały i powiedział, że jeśli im się nie podoba to mogą wyp… – mówi Mirosława Słoczyńska, sąsiadka.

Dlaczego trafiały do nich kolejni podopieczni?
Hanna Graczyk (62 lata) opowiedziała o pobycie swoich wnuków w rodzinie zastępczej u Bożeny i Jana A.

– Moje dzieciaki na samą myśl o tym, co się działo w tym domu, stają się nerwowe. Nienawidzą A. do żywego. Oni zastraszali dzieci, bili je. Każdy pasek miał tam imię: grubszy był Franek, cienki Witek i w zależności od przewinienia i kary ten był w użyciu. Myślę, że mogło wchodzić w grę również jakieś obcowanie z dziećmi. Jedna z moich wnuczek była tak przerażona, kiedy mężczyzna z naszej rodziny chciał ją przytulić, że mnie to zaniepokoiło.

Jej wnuki zostały odebrane Bożenie i Janowi A. Iwona Zielińska, szefowa PCRR zapewniała, że sytuacja jest monitorowana na bieżąco w rodzinie. Zdaniem pani dyrektor babcia podburzała wnuki przeciwko rodzicom zastępczym i aby nie doszło do większego konfliktu, zdecydowano o przeniesieniu ich do pogotowia opiekuńczego.

Mimo, że poprzednie dzieci skarżyły na opiekunów, do rodziny w 2009 roku trafili kolejni podopieczni, tym razem trzy dziewczynki, w tym jedna głuchoniema i chłopczyk. Najmłodsze dziecko miało 9 miesięcy.

– Dzieci były w fatalnym stanie, ich rodzice nadużywali alkoholu. Musieliśmy je zabrać, a państwo A. byli jedyną wolną rodziną zastępczą – mówi Iwona Zielińska.

W grudniu 2011 roku kurator sądowy zalecał odebranie dzieci i odesłanie ich do Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Kutnie. PCPR tego nie zrobiło.

– Była kontrola, rozmawialiśmy z dziećmi bez obecności rodziców zastępczych i nie mówiły, że są źle traktowane, bały się o tym powiedzieć. Z opinii psychologicznej, którą wtedy wykonano wynika, że kontakt z matką biologiczną nie jest wskazany, bo dzieci się jej boją – tłumaczy Zielińska.

Koszmar trwał aż do 2014 roku pomimo, że już dużo wcześniej można go było zakończyć lub w ogóle do niego nie dopuścić…

W czasie śledztwa biegli przebadali Jana A. Ich zdaniem mężczyzna był całkowicie poczytalny. Natomiast skrajnie inna opinia została wydania co do jego córki…

-W ocenie biegłych, podejrzana jest całkowicie niepoczytalna – nie miała możności rozpoznania znaczenia swoich czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Nie może tym samym ponosić odpowiedzialności karnej. Jej aktualny stan zdrowia uniemożliwia pobyt w areszcie śledczym, dlatego też prokurator uchylił co do niej tymczasowe aresztowanie – mówi Krzysztof Kopania.

Być może sama Karolina była ofiarą molestowania…

Jan A. za znęcanie się nad powierzonymi mu dziećmi i ich wykorzystywanie seksualne został skazany na 9 lat więzienia i terapię po odbyciu kary. Jego żonę Bożenę za znęcanie się nad podopiecznymi skazano na 2,5 roku więzienia. Z powodu niepoczytalności sąd odstąpił od wymierzania kary Karolinie A.

W związku ze sprawą przed sądem stanęła również szefowa PCPR w Łęczycy. Sąd orzekł dla kobiety karę 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na okres 2 lat próby oraz zakaz zajmowania kierowniczych i samodzielnych stanowisk związanych ze sprawowaniem opieki społecznej i pomocy.

Może dzieci tym razem znajdą spokojny, prawdziwy i rodzinny dom. Chociaż do końca życia będą musieli mierzyć się z traumami, jakie zafundowali im dorośli, pozostaje nam wierzyć, że uda im się uporządkować swoje życie. Może będą w stanie być szczęśliwymi ludźmi…

Opracowała GoSia Nieć
Korekta Aleksandra Jursza

https://tvn24.pl/lodz/akt-oskarzenia-w-sprawie-rodziny-zastepczej-z-leczycy-ra514921-3293141
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-molestowali-i-znecali-sie-nad-dziecmi-przeswietlaja-historie,nId,1494055
https://tvn24.pl/wideo/z-anteny/sad-skazal-rodzicow-zastepczych-ktorzy-znecali-sie-nad-dziecmi,1372578.html?playlist_id=31421
https://dzienniklodzki.pl/rodzina-zastepcza-z-leczycy-znecala-sie-nad-dziecmi-zawinili-urzednicy-z-pcpr/ar/3456427
https://wiadomosci.wp.pl/znecali-sie-psychicznie-i-fizycznie-nad-dziecmi-rodzice-zastepczy-z-leczycy-ida-do-wiezienia-6061033394684545a
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/rodzice-zastepczy-z-leczycy-rodzina-zastepcza-molestowala-dzieci/jtbrrn5
https://www.newsweek.pl/polska/rodzice-zastepczy-zatrzymani-za-pedofilie-i-znecanie-sie-nad-dziecmi/qv6pez3
https://leczyca.naszemiasto.pl/tag/wyrok-rodzina-zastepcza-leczyca

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments