Krzysztof S. – naczelny pedofil polskiego show-biznesu?

– To wszystko było taką pomocą dla nas, żebyśmy coś w życiu osiągnęły. Tak nam powiedział, że tak świat jest skonstruowany i musimy wiedzieć, że w tej branży tak jest, i że naszym ciałem jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko – bo taka branża jest. Show-biznes taki jest- powiedziała osoba ze środowiska muzyka.

W 2019 roku wyszła na jaw afera, w której centrum znalazł się Krzysztof S.- były prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, który zarządzał fundacjami Tęcza oraz Jazz Jamboree, współtwórca programów muzycznych „Tęczowy Music Box”, „Co jest grane?”, ceniony pedagog i muzyk, który również prowadził zespół muzyczny Tęcza. Efektem tych działań były dziesiątki rozśpiewanych i tańczących dzieci. Gdy jego gwiazda już przygasła został oskarżony o pedofilię. Miał gwałcić i molestować dzieci…

Sprawa S. ma zawierać w sobie elementy, które powtarzają się w kolejnych tego typu historiach. Miał postępować w określony sposób: wybierał dzieci z niepełnych rodzin lub rodzin z problemami. Wykorzystywał ich nieszczęścia, niewinność i bezradność. Często składał obietnice bez pokrycia. Zdobywał zaufanie dzieci dając im ciepło i wsparcie. Dziecko czuło, że ma „przyjaciela” – kogoś, kto je rozumie. A domniemany oprawca coraz bardziej przekraczał granice intymności. Rodzice nie zauważali lub czasem nie chcieli zauważać, tego co dzieje się z ich pociechami. Czasem milczeli w imię korzyści i prestiżu. Mogli bać się tak wysoko postawionej osoby.

– On starał się dobierać ofiary z rozbitych domów, z domów dziecka, z przejściami, którym mógł coś załatwić, nie zawsze od razu molestował, przygotowywał dziewczynki do inicjacji, a potem przez wiele lat sprawował nad nimi kontrolę: załatwiał pracę, dawał pieniądze, płacił za różne rzeczy, żeby dziewczyny były od niego uzależnione, żeby nie mogły powiedzieć prawdy – mówiła jedna z jego byłych wychowanek.

Muzyk miał wykorzystywać swoją przewagę nad dziećmi. W pokomunistycznej Polsce świecił triumfy. Był powszechnie szanowany. Należenie do „Tęczy” lub występ w jego programie był wielkim wyróżnieniem. Dzieci wiedziały, że w jego rękach leży ich przyszłość. Dzięki niemu miały szansę na lepsze życie. Dzieci miały być krzywdzone przy okazji warsztatów i występów zespołu. Zapraszał je do siebie do domu. Nie przeszkadzała mu obecność żony za ścianą. Ostanie próby molestowania dwóch dziewczynek miały mieć miejsce w 2017 toku.

– S. woził dzieci na zajęcia i koncerty niebieskim vanem. Z tyłu była masa koców i kolorowych poduszek, które służyły pewnie do nagrań. Zawsze odwożąc mnie do domu, zatrzymywał się. Kazał iść na tył i robić konkretne czynności. Była nauka całowania, masturbacji jego i mojej – przyznała, że była przez niego zgwałcona.- To był ostatni raz, kiedy go widziałam. (…) Ze wstydu nie mogłam tego nikomu powiedzieć. Całe życie to trzymałam dla siebie. Przez to mam takie problemy, jakie mam, i w sferze seksualnej, i w sferze prywatnej ma to olbrzymie znaczenie. To jest nieprzepracowana trauma. Uważam, że zmarnował mi życie – mówi Marta.

W środowisku muzycznym sprawa domniemanych skłonności artysty była przez lata tajemnicą poliszynela. O czym wypowiedzieli się artyści nowego pokolenia w jednym z wywiadów. Wszyscy mieli o tym wiedzieć, jednak nikt nie chciał narazić się sławnemu muzykowi. W Puławach w 1991 roku doszło do sytuacji, która odbiła się szerokim echem w show-biznesie. W czasie warsztatów ktoś z publiczności, kiedy S. wyszedł zapowiedzieć koncert, głośno krzyknął: „Zostaw dzieci”.

– Ta sprawa jest bardzo bolesna dla całego środowiska, które w dużej części wiedziało i kryło pedofilię. Ofiary zasługują na współczucie i prawdę. Ich relacje są bardzo mocne. Relacji jest zbyt wiele, żeby były nieprawdziwe – mówił Mariusz Zielk.

Mariusz Zielke dowiedział się o sprawie, gdy zgłosiła się do niego Monika M. Poprosiła dziennikarza o pomoc w napisaniu książki „Bejbe”. To właśnie w niej kobieta wyjawiła, że była molestowana jako mała dziewczynka przez „Konesera”. Sama autorka nigdy nie potwierdziła doniesień, jakoby sprawcą miał być S. Od tego czasu publicysta zaczął szukać osób, które mogły być ofiarami muzyka.

W towarzystwie jazzowym od lat krążyły anonimy mówiące, że prezes kąpie się pod prysznicem z dziewczynkami. Miała powstać nowa norma zachowań – akceptacja, że „Krzysiu maca dziewczynki”.

– Sama doświadczyłam tych jego dziwnych zachowań, kiedy wyjechaliśmy na obóz do Kielc. On robił nocne obchody pokojów. Myśmy nocowały po trzy, cztery dziewczynki w pokoju i on przychodził wieczorami, kiedy dzieci były już w piżamach, siadał na łóżko pod pretekstem, że chce powiedzieć dobranoc i wkładał ręce pod kołdrę. Na początku łaskotał, potem głaskał, wsadzał ręce pod pidżamę. (…) Przez wiele lat sprawdzałam jego nazwisko w internecie, żeby zobaczyć, czy coś wypłynęło. A ponieważ nic nie wypływało, myślałam, że jest to moja wina, że sobie to wyobraziłam. Że źle zinterpretowałam fakty i że może w ten sposób krzywdzę w pamięci tego człowieka – mówi Anna.

Jak na razie z zeznań wyjawia się spójny obraz tego, co miało się dziać. W sprawie zgłosiło się ponad 40 pokrzywdzonych osób. Jeśli zarzuty się potwierdzą, ofiar może być nawet setki. Podobno powszechnie było wiadomo o skłonnościach muzyka już w połowie lat 80. Pierwsze przypadki ujawnionych molestowań miały pochodzić już z lat 70.

– Poszłam do niego do pokoju na słynne nocne lekcje. Wyszedł do łazienki, wrócił w szlafroku. Gdy zaprotestowałam, powiedział, że idę w złym kierunku i wręczył mi książkę „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej- opowiada Jola. Gdy miała 14 lat, S. zażądał od niej urodzinowego prezentu: piersi.
– Co będzie pan z nią robił?- zapytała.
-Będę ją całował i pieścił, będzie moja na zawsze – odpowiedział muzyk.

Ewa Gajda jako jedyna występuje pod swoimi prawdziwymi danymi. Oto jej historia:

– On zawsze był wśród dzieci. On zawsze był z nami. Jak jechaliśmy na występy autokarem, to jechał z nami. Wkładał mi ręce pod bluzkę i w majtki, kiedy siedziałam mu na kolanach. Później on się przesiadał do innego dziecka i inne dzieci brał sobie na kolana i robił z nimi to samo. Gdy byliśmy na zgrupowaniu w Kielcach, kazał mi się położyć na swoim łóżku pod ścianą, a sam położył się z brzegu. Zaczął dotykać. Zobaczyłam, że ma rozpięty pasek od spodni i rozpięty rozporek. Wtedy się przestraszyłam i uciekłam z pokoju. To był mój ostatni kontakt z Krzysztofem S.

Ewa natychmiast opowiedziała w domu o wydarzeniach, jakie miały mieć miejsce. Jej mama nie patrząc na sławę S. złożyła doniesienie o przestępstwie. Sprawa molestowania w „Tęczy” już wówczas mogła ujrzeć światło dzienne. Wydaje się, że policja utrudniała śledztwo. Z pewnością nie było przeprowadzone w sposób rzetelny- opowiada Ewa.

– Siedziałam w pokoju przesłuchań z jakimiś dwiema paniami. Byłam sama, bez mamy. Moja mama wspomina teraz, że przez drzwi słyszała mój płacz. Pamiętam, że policjantki zapytały mnie o datę, kiedy to się wydarzyło. Mając dziesięć lat powiedziałam, że nie wiem. Policjantki powiedziały, że muszę się zdecydować. I pokazałam na kalendarzu. Okazało się, że pokazałam złą datę, że S. w tym dniu był na wycieczce i był na zdjęciach z tej wycieczki. To było jego alibi, a dziesięciolatka wybrała złą datę. To był powód umorzenia postępowania– wspomina Ewa.

Nie wzięto po uwagę opinii biegłego, który stwierdził, że pokrzywdzone dziecko nie kłamie, a jego zeznanie oddaje przebieg zdarzeń. Prawdopodobnie przez 30 lat nikt inny nie powiadomił policji o budzącym wątpliwość zachowaniu Krzysztofa S.

– Był mocno związany ze środowiskami policyjnymi, prawniczymi, prokuratorskimi i politycznymi. Wiem to teraz. Mając dziesięć lat nie mogłam tego wiedzieć. Dorośli, którzy funkcjonowali w jego otoczeniu bali się konsekwencji, co by się stało, gdyby na niego donieśli- komentuje Ewa.

Krzysztof S. nie chce rozmawiać z mediami, nie broni się publicznie, wydał tylko oświadczenie. Publikujemy je poniżej:

„W związku z pojawiającymi się w mediach nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi moich relacji z uczestniczkami programów telewizyjnych „Tęczowy Music Box” i „Co jest grane?” oraz podopiecznymi fundacji „Tęcza”, stanowczo zaprzeczam stawianym mi zarzutom. Wszystkie pojawiające się na mój temat „rewelacje” oparte są na pomówieniach jednej osoby, której personaliów nie ujawnię, nie chcąc jej zaszkodzić. Jest to osoba znana mi i mojej rodzinie od przeszło 20 lat i przez większość tego czasu pozostająca z nami w bliskich stosunkach. Niestety, w ubiegłym roku osoba ta poprosiła mnie o przekazanie jej dużej kwoty pieniędzy, które miały posłużyć jej ułożeniu sobie życia. Nie będąc w stanie spełnić tej prośby, ale też mając poczucie nadużycia naszej przyjaźni – odmówiłem. Wówczas, było to w czerwcu ubiegłego roku, zerwała kontakty z nami i skierowała przeciwko mnie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dokładna treść zarzucanych mi czynów nie jest mi znana, gdyż – choć postępowanie toczy się już rok – nie zostałem w nim przesłuchany ani jako świadek, ani tym bardziej jako podejrzany. O toczącym się postępowaniu wiem tylko dlatego, że została w nim przesłuchana w maju br. moja była żona. Chciałbym też wyraźnie podkreślić, że przed publikacją dotyczących mnie materiałów nikt nie podjął próby kontaktu ze mną w celu dowiedzenia się jak wygląda cała historia z mojego punktu widzenia. Jestem osobą w podeszłym wieku i złym stanie zdrowia. Kierowane wobec mnie publicznie oszczerstwa dodatkowo ten stan pogarszają, podważając mój dorobek zawodowy i artystyczny oraz godząc w moje dobre imię. Przede wszystkim jednak sprawa ta odbija się fatalnie na mojej rodzinie, krzywdząc moją żonę i córkę. Staliśmy się obiektem bezpośrednich ataków ze strony obcych nam osób, godzących w naszą prywatność i poczucie bezpieczeństwa. Zachowanie mediów w tej sprawie oceniam jako skandaliczne i nieodpowiedzialne. W poszukiwaniu sensacji posunęły się one nie tylko do ataku na mnie, ale doprowadziły do ataku na całą moją rodzinę. Dlatego też proszę i kieruję tę prośbę zarówno do mediów, które już rzuciły się na mnie, jak i do takich, które dopiero planują dołączyć do tej watahy, o powstrzymanie się od dalszego szkalowania mnie i umożliwienie mi podjęcia obrony w przewidzianej do tego procedurze karnej. Nigdy nie uchylałem się przed współpracą z organami ścigania i jestem gotów –w miarę moich możliwości –pomagać w wyjaśnieniu całej sprawy. Jednocześnie oświadczam, że wobec mediów i osób mnie oczerniających podejmę kroki prawne w celu oczyszczenia swojego imienia i dorobku”.

Mariusz Zielke informuje na swoim Facebooku:

„Niestety, z ogromną przykrością informuję, że nie ma już żadnych wątpliwości. Krzysztof Sadowski, wielka postać polskiego jazzu, wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Jazzowego, współtwórca Tęczowego Music Box, działacz Jazz Jamboree i innych programów, nauczyciel setek, a może i tysięcy dzieci, był pedofilem. Szczegółowy, wstrząsający tekst na ten temat opublikuję dziś wieczorem. Ta sprawa będzie bardzo bolesna dla całego środowiska, które w dużej części wiedziało i kryło pedofilię. Jestem przerażony myślą, co musi dziś czuć rodzina, bliscy i znajomi pana Krzysztofa, ale nie mam wyjścia, nie mogę tego ukryć, to obiecałem i czytelnikom i ofiarom. Ofiary zasługują na współczucie i prawdę. Ich relacje są bardzo mocne. Relacji jest zbyt wiele, żeby były nieprawdziwe. Krzysztof Sadowski zniszczył życie wielu utalentowanym ludziom, wielu innym próbował. Po zebraniu materiału skieruję doniesienie do prokuratury”.

Śledztwo trwa…

Prosimy o niepodawanie na naszej stronie żadnych danych personalnych osób zawartych w artykule. Informacje w nim zawarte są podsumowaniem ogólnodostępnych publikacji dostępnych w sieci. Portal do czasu ogłoszenia wyroku sądu wstrzymuje się od opiniowania sprawy.

Artykuł powstał na prośbę jednego z czytelników.

Opracowała GoSia Nieć
Korekta Aleksandra Jursza

https://tvn24.pl/polska/krzysztof-sadowski-znany-muzyk-i-kompozytor-oskarzany-o-pedofilie-ra969110-2301584
https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/znany-muzyk-oskarzony-o-pedofilie-dokonal-gwaltu-i-molestowania-na-wielu-osobach-oficjalna-strona-pr,299273.html
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-09-07/sadowski-dzialal-przez-ponad-40-lat-skrzywdzil-wiele-osob-mariusz-zielke-w-skandalistach/
https://polskatimes.pl/pedofilia-w-showbiznesie-mariusz-zielke-istnieje-zmowa-milczenia-zabroniono-mi-sie-zajmowac-tym-tematem/ar/c1-14375341
https://tysol.pl/a37662–Poszly-bardzo-duze-pieniadze-zeby-mnie-uciszyc-M-Zielke-publikuje-caly-material-o-aferze-pedofilskiej
https://niezalezna.pl/298774-w-tej-sprawie-politycy-mowia-jednym-glosem-nie-moze-byc-swietych-krow-pedofil-to-pedofil
https://www.press.pl/tresc/58831,mariusz-zielke-z-sadowym-zakazem-rozpowszechniania-informacji-o-krzysztofie-sadowskim
https://www.granice.pl/news/bejbi-koneser-czy-to-krzysztof-sadowski/8576

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments