Josef Fritzl z Kaszub

– W tej okropnej, ciemnej piwnicy zamykał mnie na kłódkę. W nocy otwierał, związywał ręce, nogi i wtedy gwałcił. Po wszystkim bił mnie po głowie. (…) Nawet spałam w tej piwnicy związana i czekałam, aż mnie rano rozwiąże. Wtedy wychodziłam, robiłam dzieciom śniadanie i obiad, którego nie mogłam zjeść. Z głodu byłam zmuszona jeść z wiaderka naszego psa Pinia. Były dni, że musiałam spać w lesie – mówiła ofiara.

Polacy również mają swojego „Fritzla”, który mieszkał w małej wsi na Kaszubach. Mariusz Sz. (zwany „Mirkiem”) znęcał się nad swoją żoną Ewą. Gehenna trwała cztery lata, z których dwa kobieta spędziła zamknięta w piwnicy. Była bita, gwałcona, sprzedawana przez własnego męża. Nie oszczędził nawet dwóch swoich córek…

Ewa poznała starszego o dwanaście lat Mariusza Sz. latem 2005 roku. Pracowała w sklepie spożywczym na Półwyspie Helskim, a mężczyzna na pobliskiej budowie. Para szybko się w sobie zakochała. Ewa w Sylwestra przeprowadziła się do niewykończonego domu Mirka na kaszubskiej wsi. Na początku nic nie wskazywało na to, że ta miłość zmieni się w koszmar. W domu obok mieszkała rodzina Mariusza: matka alkoholiczka oraz jego trzej bracia. Z resztą rodziny nie utrzymywał kontraktu. Mirek od razu zaczął odseparowywać kobietę od jej rodziny. Szczególnie od matki, która była przeciwna temu związkowi. Miły elegancik – jak myślała o nim Ewa – zupełnie nie przekonywał jej rodzicielki. Na ślub zaproszono tylko świadków i rodzinę mężczyzny.

Pierwszy raz uderzył Ewę w twarz niespełna tydzień po ślubie. Kobieta zamierzała odwiedzić swoją matkę – na co mąż nie chciał się zgodzić. Później przepraszał i obiecywał, że to ostatni raz. Mówił, że nie był sobą i więcej to się nie powtórzy. Kobieta mu uwierzyła, ale wkrótce była już regularnie bita. Uderzał ją ręką po głowie, aby zostawić jak najmniej śladów. Gdy po raz pierwszy Ewa zaszła w ciążę liczyła, że się opamięta. Ale on bił mocniej. I pił ze swoją matką i braćmi. Alicja urodziła się 9 miesięcy po ślubie. Mirek nie odwiedził ani razu żony w szpitalu, ponieważ raczył się alkoholem w rodzinnym gronie. Gdy wróciła do domu, Mariusz zaczął ją bić przy dziecku. Interweniowała wtedy policja, ale kobieta nie zdecydowała się złożyć zeznań. Ewa wciąż kochała męża i wierzyła, że się zmieni. Do 2007 panował względny spokój w małżeństwie Sz. Mirek nie chciał mieć więcej dzieci, ale zmuszał Ewę do seksu, nawet w czasie połogu. Gdy dowiedział się o drugiej ciąży brutalnie pobił żonę. Później próbował uderzać ją w brzuch. Mimo usilnych starań kobieta urodziła w lutym 2008 roku córkę Wiktorię.

Rok po narodzinach drugiej córki, Mariusz Sz. zabronił żonie jeść. Podjadała po kryjomu. Po miesiącu nie wytrzymała i zapytała, dlaczego odmawia jej jedzenia. Mężczyzna wpadł w szał, pobił ją i zamknął w piwnicy. Odzyskała przytomność w ciemnej i zimnej piwnicy. Była zamknięta na klucz. Błagała, krzyczała, żeby ją wypuścił. A on skwitował to stwierdzeniem:

„To jest teraz twój pokój. Masz, na co zasłużyłaś”.

Przez następne miesiące Ewa spała tam na kartonach i szmatach ułożonych na betonowej podłodze, a swoje potrzeby fizjologiczne załatwiała do wiadra. Cały czas panował półmrok lub całkowita ciemność. Ciemności bała się najbardziej. Ona sygnalizowała, że zaraz zjawi się Mirek i przyniesie jej miskę z rozmiękłym chlebem, a później zgwałci… Do jedzenia dodawał też spermę… Z czasem zaczął jej wiązać ręce sznurkiem i kazał jej jeść klęcząc. Nie pozwalał jej się myć. Na wszystko patrzyła starsza, 4-letnia córka, która uczona była bicia i kopania matki. Młodsza w tym czasie leżała związana na podłodze swojego pokoju.

„Ten zły tata zamykał mamę w piwnicy. Mama tam piła i jadła jak pies. Kupę i siku robiła gdzie popadnie, a ja uderzałam mamę pałką w głowę, tak jak tata kazał. My z tatą Mirosławem chcieliśmy zabić mamę, żeby była nowa mama” – fragment z pamiętnika.

Czasem mężczyzna wypuszczał żonę z piwnicy na „specjalne” okazje. Najczęściej, kiedy w domu pojawiali się goście, Ewa musiała udawać, że wszystko jest w porządku. Milczała, bo groził, że ją zabije. Wiedziała, że jak ucieknie, z zemsty zamorduje Wiktorię, tą drugą córkę, której nigdy nie chciał… Z czasem pozwolił jej opuszczać dom. Musiała iść do pracy sezonowej przy zbieraniu borówek. Była tak zastraszona, że nikomu nie wyjawiła prawdy. Mirek wciąż jej powtarzał, że nikt jej nie uwierzy i nie pomoże. Nieustanny głód ją zobojętnił, ważyła zaledwie 39 kg.

O gehennie, którą przeżywała Ewa, wiedziała matka Mirka i jego rodzeństwo.
– Teściowa przychodziła do piwnicy (…). Wielokrotnie widziała moje potłuczone uda. Kilka razy prosiłam ją o pomoc. Odpowiadała, że siniaki z ud znikną.

Później tłumaczyła, że „tutaj nie dzwoni się na policję, a co w domu, to w domu”. Tak samo nie pomogła swoim wnuczkom. Widziała na ich buziach ślady po czarnej taśmie. Na pewno zauważyła ich niepokojące zachowanie.

„Tata robił mi dużo krzywdy. On mnie kleił buzię, wiązał ręce od tyłu i nogi (…). Bałam się wtedy mówić i teraz też się boję„- fragment z pamiętnika.

Latem 2010 roku Mirek zaprosił kolegów i braci, z którymi pił. Później wziął od każdego z nich po 20 zł, zszedł do piwnicy, założył Ewie worek na głowę, a jej ręce i nogi przywiązał do haków wystających ze ścian. On i jego koledzy wielokrotnie zgwałcili kobietę.

„Tata zakładał mamie worek na głowę i wtedy wchodzili panowie i robili mamie źle. Tata brał za to pieniądze. Kupował wódkę i piwo i mnie częstował”– fragment z pamiętnika.

Po dwóch latach, w końcu coś w niej pękło. 28 grudnia 2010 roku powiedziała mężowi, że musi pojechać do urzędu. Dzięki temu Ewie udało się zadzwonić do matki i poprosić o pomoc. Kobieta była na skraju załamania nerwowego. Czuła, że jeśli się nie uwolni, to odbierze sobie życie. Jej matka przyjechała z synami. Udało im się uratować Ewę i dziewczynki. Mirek nie chciał ich puścić. Później jechał za nimi taksówką 60 km. Dobijał się do drzwi ich mieszkania, aż do interwencji policji.

Kobieta przez 3 miesiące bała się wyjść z domu. Domownicy zauważyli, że jej córki dziwnie się zachowują. Okazało się, że Mirek bił Alicję i Wiktorię oraz molestował jedną z nich. Sprawa została zgłoszona na policję, psycholog stwierdził, że dziewczynka mówi prawdę. Dokonano również obdukcji lekarskiej.

Prokuratura umorzyła śledztwo aż trzykrotnie… Mimo obszernych zeznań samej pokrzywdzonej, jak i jej dzieci, śledczy nie znaleźli powodu, by pociągnąć jej męża do odpowiedzialności. Zupełnie jakby nie wierzyli ofiarom… Sprawą zajmowali się: asesor Małgorzata K. oraz zastępca prokuratora rejonowego w Pucku Bartłomiej K.

Sprawą udało się ponownie zainteresować wymiar sprawiedliwości dzięki informacjom znalezionym w pamiętniku jednej z dziewczynek.Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej wszczął postępowanie w sprawie zaniedbań, jakich dopuścili się prokuratorzy z Pucka.

Prokurator ma chronić ofiary, a nie ich oprawców. Jeśli tego nie rozumie, nie jest godzien sprawować swojego urzędu. Musi kierować się wrażliwością wobec ofiar przestępstw, zwłaszcza gdy są nimi bezbronne kobiety czy dzieci.

Bartłomiej K. i Małgorzata K. już nie pracują w prokuraturze.

Mariusz Sz. został aresztowany w 2016 roku. Został oskarżony o fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną i dwiema córkami. Również o przetrzymywanie żony w piwnicy od stycznia 2009 roku do grudnia 2010 roku, wiązanie jej, bicie, głodzenie, wielokrotne gwałty na niej i umożliwianie takich gwałtów innym osobom. Mężczyznę oskarżono też o seksualne molestowanie córki, zarzucono mu także fizyczne znęcanie się nad kolejną partnerką i jej synem od 2012 roku do 2016 roku oraz zagłodzenie na śmierć psa.

-Oskarżony zrobił na ziemi piekło swoim bliskim – uznał Sąd Apelacyjny w Gdańsku.– 33 lat orzekam w sprawach karnych i nie spotkałem się z takim natężeniem złej woli i takimi metodami uwięzienia czy znęcania, jakim posługiwał się oskarżony wobec pokrzywdzonych wykorzystując ich wiek czy też słabości psychiczne, szantażując te osoby swoim zachowaniem. (…) I jak oskarżony zaczynał od gróźb i obelg, tak później przerodziło się to w zadawanie razów, poważnych kopnięć. Później odseparowanie od rodziny, później niszczenie zabawek dzieciom. Następnie zamknięcie i uwięzienie w piwnicy. Potem pozbawienie światła, pokarmu i głodzenie. Wydaje się, że w XXI wieku w tej części świata takie sytuacje się nie zdarzają. Pokrzywdzona ważyła po tym 40 kilogramów: kobieta po dwóch porodach. Dalej – gwałcenie, pozwalanie na gwałcenie związanej kobiety innym osobom za pieniądze na alkohol. Następnie, zmuszanie małego dziecka, żeby biło własną matkę kijem po głowie i wmawianie mu, że to jest normalne zachowanie – mówił sędzia Dariusz Malak.

Sędzia podkreślił, że choć 25 lat więzienia dla mężczyzny jest karą surową, to jednocześnie jest karą sprawiedliwą.

Opracowała GoSia Nieć
Korekta Aleksandra Jursza

👉Zostań naszym patronem i wspomóż nasz rozwój:
https://patronite.pl/Anatomiaz%C5%82a?fbclid=IwAR17I-kiaS_IIJlgBN7lgjBg9u53NN99WGf-y70gclBYuEXOfQVoz2ckSWU
Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy – jesteście częścią nas!!🤝

https://tvn24.pl/pomorze/gdansk-wyrok-w-sprawie-mariusz-sz-trzymal-zone-w-piwnicy-ra750091-2471687
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-przez-dwa-lata-wiezil-zone-w-piwnicy-gwalcil-ja-i-molestowal,nId,2477995
https://www.newsweek.pl/polska/ludzie/polski-fritzl-przez-2-lata-przetrzymywal-zone-w-piwnicy/sprl56e
https://www.o2.pl/artykul/bita-gwalcona-sprzedawana-przez-wlasnego-meza-historia-ewy-i-polskiego-fritzla-6396495287199873a
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/trojmiasto/gdansk-ruszyl-proces-trzech-mezczyzn-oskarzonych-o-gwalty-na-wiezionej-kobiecie/9l5l06j
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-dwa-lata-wieziona-w-piwnicy-gwalcona-przez-meza-kolejni-oska,nId,2736055
https://m.youtube.com/watch?v=Y8LjPe4gljU
https://m.youtube.com/watch?v=Y8LjPe4gljU&feature=youtu.be

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments