Gwałcił córkę przez 12 lat…

Ojciec mówił: „I tak nikt ci nie uwierzy, twoje słowo przeciw mojemu”.

Matka mówiła: „Weź się trochę uspokój, bo po rodzinie mówią, że gwałcisz Ewelinę”.

Widocznie twoja wiara jest za słaba, skoro takie coś jak pedofilia spowodowało, że chcesz odejść od prawdy – usłyszała Ewelina od swoich braci, gdy odeszła od Świadków Jehowy.

Ewelina do piątego roku życia była wychowywana przez swoją babcię. Jej rodziców łączyły burzliwe relacje. Z czasem uległy poprawie. Studiowanie Biblii ze Świadkami Jehowy pomogło uratować to małżeństwo. Postanowili zabrać córkę do siebie i zaczęli wszystko od nowa. Ta już od szóstego roku życia przeżywała koszmar. Po latach przerwała milczenie i opowiedziała o swojej gehennie…

– On obnażał się przy mnie. Słowa, która do mnie kierował przez całe moje życie w rodzinnym domu, to „pokaż” i „daj”. Na początku jeździł penisem po mojej waginie. Z czasem lekko go wkładał, na tyle, na ile mógł. Kiedy jako 10-latka powiedziałam mu, że chciałabym chodzić na tańce, zostać tancerką, usłyszałam: „Najpierw muszę z ciebie zrobić kobietę”. I zrobił… Gwałcił mnie wszędzie, gdzie tylko chciał. Nie mogłam odstępować go na krok. Wszędzie mnie ze sobą zabierał. Mieszkaliśmy na wsi, on pracował na PGR-ach. Gwałcił mnie na biurku w biurze, na sianie w budynkach PGR-u. Raz, kiedy obudziłam się w nocy, bo śnił mi się jakiś koszmar, to on zamiast mojej mamy poszedł ze mną na górę, położył się obok i zgwałcił mnie, chociaż w pokoju spali też moi dwaj bracia. Pamiętam, kiedy powiedział, że pokaże mi coś innego, kazał rozłożyć nogi i zaczął mnie lizać… (…) To był dla mnie obcy człowiek. Od początku tylko się go bałam. Czy było dla mnie coś nienaturalnego w tym, co robił? On mówił, że ojcowie tak muszą robić, że to taki nasz sekret. Później… to chyba myślałam, że nie mam wyjścia, że tak musi być. A jak masz 10 – 11 lat to czujesz, że to nie jest jednak normalne, co ojciec ci robi i zaczynasz się buntować, ale ten bunt jest skrzętnie tłamszony: „jak powiesz, to twoja matka tego nie wytrzyma” – słyszysz i pewnym momencie się zamykasz. Nie miałam siły psychicznej, żeby wtedy zareagować.

Ewelina nie znała innego życia. Jej izolację pogłębiał zamknięty krąg Świadków Jehowy. Jest to hermetyczna grupa, w której kobiety nie mają żadnego statusu. Są tylko narzędziami, nie mającymi głosu… Jednak to one najmocniej angażują się w działalność organizacji. Chodzą po domach nauczając i zbierając datki. Jednocześnie nie pełnią żadnych wyższych funkcji. Te zarezerwowane są wyłącznie dla mężczyzn. Dzieci Świadków Jehowy są uczone od początku swojego życia, że wszystko co robią – robią w imię Boga i dla niego. Muszą być w pełni posłuszne swoim rodzicom. Dalej spotykane są kary cielesne…

– Moja mama nie miała nic do powiedzenia w kwestii naszego wychowania. Wszystkie decyzje podejmował ojciec – on mówił, co możemy, czego nie, co jest dobre, a co złe, wymierzał nam kary. Szedł ze mną na górę pod pretekstem studiowania ze mną Biblii, a gwałcił mnie podczas, gdy moja mama siedziała na dole. Kiedy zaczynałam się buntować, nie chciałam robić tego, do czego mnie zmuszał, dom zamieniał się w piekło. Ubliżał mojej mamie, podle ją traktował, wiedział, że tak rani mnie najbardziej i tylko traktując w ten sposób moją matkę, mnie skłoni do tego, co chce.

Ronald nakazywał córce nosić spódniczki, aby ułatwić sobie współżycie z nią. Kiedy w domu znajdowali się domownicy zabierał Ewelinę do piwnicy lub zamykali się w jej pokoju. Natomiast, gdy byli sami robił to z nią w salonie. Zmuszał dziewczynkę do oglądania gazet i filmów pornograficznych. Musiała powtarzać, że jak ją to podnieca… Mówiła, bo chciała jak najszybciej mieć to za sobą…

– To nie było naturalne, że wszędzie mnie ze sobą zabierał. Na wsi, w której mieszkaliśmy był uważany trochę za wariata ze skłonnościami seksistowskimi. Ale kiedy na weselu jednej z ciotek rzucił się na chłopaka, z którym rozmawiałam, bo był o niego zazdrosny, ciocia stwierdziła, że jest w tym coś niepokojącego. Traktował mnie jak kochankę, jak kobietę, a nie jak swoją córkę. Ciocia z mamą wzięły mnie na rozmowę. To wtedy mogłam wszystko powiedzieć, uwolnić się. Ciocia spytała, czy ojciec robi mi krzywdę, a ja widziałam tylko pełne przerażenia oczy mojej mamy. Wiedziałam, że się bała… Nie mogłam jej tego zrobić, bo przecież by się powiesiła, by nas zostawiła, nigdy w życiu bym sobie tego nie wybaczyła. „Nie” – odpowiedziałam ciotce… Wiedziałam, że mi nie uwierzyła, ale nic nie mogła zrobić. (…) Mój wujek ze strony mamy (nie jest Świadkiem) przypomniał mi sytuację, kiedy do nas przyjechał, chciał mnie zabrać na kilka dni. Ojciec kazał mi iść napalić w piecu, ale najpierw ubrać spódnicę… Ta spódnica wydała się wujkowi dziwna… Ojciec zgwałcił mnie w piwnicy i wtedy pozwolił jechać.

Ojciec obiecywał jej, że gdy dostanie okres przestanie ją krzywdzić. Pierwszej miesiączki dostała w wieku 14 lat. To go nie powstrzymało. Robił to dalej, ale uważał – nie chciał żeby zaszła w ciążę… Wtedy wizerunek całej oddanej rodziny Świadków Jehowy mógł legnąć w gruzach. Ewelina też nie była jedyną ofiarą swojego ojca…

Wśród Świadków Jehowy panuje zmowa milczenia. Wszystko, co dzieje się w zborze tam zostaje. Żadne informacje – a szczególnie te złe – nie mogą wyjść poza mury ich organizacji.

Uczono mnie, że świat zewnętrzny jest zły, że wszyscy ci ludzie zginą w Armageddonie, a tylko my ocalejemy. Nie miałam do nikogo zaufania, w wiejskiej i bardzo zaściankowej szkole od początku uchodziłam za odmieńca. Nie śpiewałam hymnu, nie brałam udziału w przedstawieniach… Byłam ta inna, a dodatkowo przylgnęło do mnie przezwisko „Cielak” nadane przez nauczyciela po tym, jak niechcący zrzuciłam doniczkę z parapetu podczas lekcji. Wpajano mi nieustannie, że nie mogę mieć swojego zdania.

Nadużycia u Świadków Jehowy podlegają określonej procedurze. Jeśli jeden z braci zostanie oskarżony o molestowanie dzieci, to musi być to zgłoszone przez dwie inne osoby – zwane nadzorcami do Działu Prawnego. Później zostają wydane dalsze instrukcje postępowania. Dzieci są przesłuchiwane w obecności swojego oprawcy i Starszych Zboru.

– Mój ojciec nie jest jedynym pedofilem, którego spotkałam. Drugi z nich był ojcem trojga dzieci, w tym dwóch dziewczynek, przyjaciel naszego domu. To z nim pewnego dnia poszłam do służby, czyli chodziliśmy od domu do domu. Zaczął się do mnie przystawiać, włożył moją rękę do swojej kieszeni, powtarzał, jaka jestem piękna, dotykał mnie, głaskał, a w aucie zaczął mnie całować… Miałam wtedy 14 lat. Później się dowiedziałam, że molestował niepełnosprawną dziewczynkę, o tym mówiono. I wtedy, o ironio, mój ojciec mnie przed nim ostrzegł. „Czym się on od ciebie różni?”.

Pewnie wiele osób zastanawia się, czemu Ewelina nie uciekła i nie prosiła o pomoc…

– Ale gdzie? Dokąd? I co z moją mamą? Dzisiaj widzę, że ta więź między nami była chora. Moja babcia nieraz mówiła, że matka i ojciec traktują mnie tak, że tylko jeszcze w klatce powinni mnie zamknąć. Ale oni nie musieli, sama się w tej klatce zamknęłam. Przecież nie mogłam prosić o pomoc kogoś spoza organizacji. Ojciec mi powtarzał: „I tak nikt ci nie uwierzy, twoje słowo przeciw mojemu”. Błagałam mamę, by wpłynęła na ojca, by zainteresowała się naszym wychowaniem.

Gdy miała 18 lat poznała swojego przyszłego męża Adama. Tak jak i ona był świadkiem Jehowy. Ojciec nie mógł się z tym pogodzić. Groził młodemu mężczyźnie. Jednak para szybko się pobrała, mimo niezadowolenia Ronalda…

Wyszłam za mąż i próbowałam zapomnieć o tym, co się zdarzyło w przeszłości. Nadal wierzyłam, że religia, w której żyłam, jest tą religią prawdziwą. W końcu powtarzano nam, że to co nas spotyka tutaj teraz nie ma znaczenia, że za chwilę przyjdzie Armageddon i wtedy doświadczymy prawdziwego szczęścia. Myślałam: „No miałam pecha, Bóg to naprawi…”. Po ślubie ojciec chciał zmusić ją do seksu raz, kiedy przyjechała już z mężem w odwiedziny. Adam – mąż – widział, że ta relacja z rodziną jest dziwna. – Kiedy mama dzwoniła i słyszałam, że jest źle, że się pokłócili, natychmiast chciałam tam jechać. Miałam wyrzuty sumienia, że mnie przy niej nie ma, że nie mogę jej pomóc, nic z tym zrobić… Na czym moja pomoc polegała… Dzisiaj widzę to wyraźnie. Ojciec robiąc awanturę mojej mamie potrafił po dwa, trzy tygodnie leżeć w łóżku, nie wychodzić do pracy, nie odzywał się do matki, bo „on ma problem”. A ona wtedy płakała, powtarzała, że się powiesi i jako dziecko wierzyłam, że to zrobi… Więc prosiłam go, żeby przestał. A on mówił, że jeśli zrobię to, co on chce, to się poprawi, przeprosi moją mamę. Nie umiałam inaczej jej pomóc… To był mój sposób na ratowanie rodziny, na naprawienie sytuacji w domu, której nie byłam w stanie znieść. Dzisiaj wiem, że matka nieświadomie, ale jednak wykorzystała mnie emocjonalnie. Nigdy mnie nie spytała, jak się czuję, czy wszystko w porządku, czy coś się dzieje. Przecież, kiedy byłam już starsza, krzyczałam, że go nienawidzę. Prosiłam ją, żeby wpłynęła na niego, żeby pozwolił mi jechać do jej siostry. Uwielbiałam tam jeździć, to było miejsce, gdzie mogłam choć przez chwilę poczuć się dzieckiem. Ale taki wyjazd miał zawsze swoją cenę. „To jest sprawa między tobą a ojcem”, mówiła i nigdy nie widziała nic dziwnego w tym, że on najpierw mi na coś nie pozwalał, a później się godził. Przecież, kiedy ciocia się mnie spytała, czy ojciec nie robi mi nic złego, mama nie przyszła do mnie, poszła do niego. Powiedziała: „Weź się trochę uspokój, bo po rodzinie mówią, że gwałcisz Ewelinę”. Dla mnie to jak danie mu zielonego światła. Zrobił wielką awanturę po całej rodzinie, więc już nikt o nic nie pytał. Dzisiaj myślę, że moja mama nie chciała dowiedzieć się prawdy, ale musiała się domyślać.

Syn Eweliny zaczął zadawać trudne pytania… Dzięki jego dociekliwości para przejrzała na oczy… Postanowili odejść od Świadków Jehowy. Pozostała w zborze rodzina ich się wyrzekła.

– Mamy 16-letniego syna, który w pewnym momencie zaczął zadawać nam wiele pytań. Mówił: „Czy wy nie widzicie, jak oni wami sterują, jak manipulują?”. To był czas, kiedy sami byliśmy trochę w rozterce. Bo nie byliśmy takimi oddanymi Świadkami, ale mówiliśmy sobie, że trzeba się bardziej zaangażować, dać przykład synowi. Tylko im więcej dajesz, tym masz większe poczucie, że to jednak za mało. Tymczasem syn uderzał w moje najsłabsze struny: „Mamo, jeśli ja odejdę to wiem, że mnie odrzucicie, że nie będziecie mieli ze mną kontaktu”. Nie zgadzałam się z jego słowami, bo jak to? To mój syn! Ale wychodziłam od niego z pokoju i myślałam: „No tak, ale Bóg tak każe, odsunąć się od tych, co odchodzą”. Nasze odchodzenie trwało jakieś dwa lata. Już od jakiegoś czasu zauważaliśmy, że nawołują nas do skromnego życia, odmawiania sobie rzeczy materialnych, a tymczasem osoby „na stanowiskach” opływały w coraz większe luksusy. Zauważaliśmy, że dzieci tych wyższych rangą są lepiej traktowane, niż nasze. Powoli dostrzegaliśmy tę obłudę i fałsz, a jak zaczęliśmy szukać w internecie, to trafiliśmy na strony tych, którzy odeszli z tej sekty, bo dziś mogę powiedzieć, że to sekta.

Ewelina przez prawie dwie dekady próbowała wyznać mężowi prawdę… Bała się również, że swoim wyznaniem zniszczy życie matki.

– To nie było łatwe. Próbowałam powiedzieć, ale zawsze się wycofywałam. Kiedy podjęliśmy decyzję, że odchodzimy, coś we mnie pękło. Chciałam mu napisać, w efekcie Adam sam się domyślił, co się wtedy działo w moim domu. To jakby głaz spadł z mojego serca… Mój mąż jest dla mnie ogromnym wsparciem, to on pomaga mi działać i nie odpuszczać. (…) Teraz wiem, że w końcu muszę zadbać o swoje życie, a nie mojej mamy. Najtrudniejszy moment? – Kiedy jej powiedziałam o wszystkim. Kiedy powiedziałam jej, co on mi robił przez te wszystkie lata i usłyszałam, żeby jej życia nie rujnować i że ona ma kredyty do spłacenia… To był cios, bo przecież jest moją mamą, powinna mnie chronić. Powinna być moim wsparciem. Sama jestem matką… nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja jej oddałam połowę mojego życia, robiłam to dla niej, a ona nie chce mnie znać. Odeszłam od organizacji, tym samym ona nie może się ze mną kontaktować, to uspokaja jej sumienie…

Ewelina chciała, aby jej ojciec poniósł karę za to, co jej zrobił. Niestety, okazało się, że pozostanie bezkarny. Prokuratura umorzyła sprawę molestowania z powodu przedawnienia.

Od kiedy wyszliśmy z organizacji nasz świat nabrał innych kolorów, zaczęliśmy uśmiechać się do ludzi. W ogóle cudownych ludzi spotykamy, którzy wcale nie są źli. Opuścił nas strach przed śmiercią, przed Armageddonem, który – no cóż – jakoś nie może nadejść. Chciałabym spotkać się z moim ojcem i powiedzieć mu prosto w oczy, co mi zrobił, jak przez niego wyglądało moje życie… Na to czekam. Ewelina czeka jeszcze na coś. Na słowo „przepraszam” od swojej mamy… Tylko tyle.

Po wyznaniu Eweliny Roland wytoczył córce sprawę sądową. Domaga się przeprosin i przyznania, że kłamała. To ona musiała usiąść na ławie oskarżonych i udowodnić, że jest niewinna. Proces był trudny dla niej i pozostałych ofiar. Została uniewinniona w styczniu 2019 roku.

Dzisiaj od roku od procesu mogę powiedzieć, że była to terapia dla nas. O ironio – szczególnie dla mnie. Ponieważ na sali sądowej zobaczyłam prawdziwe oblicze mojego oprawcy, ale niestety również mojej mamy i mojego rodzeństwa. Ich obojętność bolała, słowa raniły, ale to pozwoliło mi odsunąć się od nich emocjonalnie. Wybrali bronić pedofila… Myślę, że tak było dla nich łatwiej…

Sędzia napisał w uzasadnieniu wyroku, że jedyną karą jaką poniósł Ronald L. za to co zrobił Ewelinie i innym kobietom jest upublicznienie jego czynów. Dzięki ujawnieniu jego skłonności nie może liczyć na ochronę społeczeństwa…

– Zdecydowałam się powiedzieć prawdę o moim ojcu. Chciałam, aby inni, którzy poznali moją historię, przestali się bać i przeciwstawili się swoim oprawcom – mówi Ewelina.

Opracowała: GoSia Nieć
Opracowała: Aleksandra Jursza

Kanał na którym Pani Ewelina opowiada swoją historię:
https://www.youtube.com/channel/UCd_2Xt-Yy5zsIRefiuWE79A

Źródła:
Książka: „Molestowane. Historie bezbronnych” Anna Matusiak-Rześniowiecka , Katarzyna Borowska

http://niechcetego.blogspot.com/2016/11/ojciec-mi-mowi-ze-jak-dostane-okres-to.html

Pedofilia wśród Świadków Jehowy? Dorosła już ofiara odważyła się mówić głośno, co jej zrobił własny ojciec


https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/ojciec-mnie-gwalcil-a-teraz-pozywa-do-sadu/pl7p308

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments