Był gwłacony przez sąsiadkę odkąd skończył 7 lat…

Wielu dalej mu nie wierzy…

– Pod różnymi pretekstami próbowała nas zwabiać do siebie. Przeważnie nas kładła na łóżko, rozbierała i wchodziła na nas. A też było tak, że kazała się bawić sobą, zajmować się, np. wzięła mnie, poszła ze mną, zrobiła to sobie ze mną, mnie już zostawiła i tego samego wieczora jeszcze potrafiła zrobić to samo z Rafałem, jeszcze młodszym od nas o dwa lata – opowiadał Matusz.

Mateusz to już prawie trzydziestoletni mężczyzna. Wychował się na jednym z śląskich osiedli. Był niewinnym małym chłopcem, gdy zaczęło się jego piekło. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie. W domu się nie przelewało, ale raczej szczęśliwe dzieciństwo do momentu, aż na swojej drodze spotkał Barbarę S. Miał tylko 7 lat, kiedy po raz pierwszy został zgwałcony przez starszą o 10 lat, niepełnosprawną intelektualnie sąsiadkę. Od tego czasu robiła mu to regularnie. Nawet kilka razy w tygodniu. Został wykorzystany – jak sam przyznaje – nawet kilkaset razy…

Nie był jedyną ofiarą tej kobiety. Wykorzystywała też Dariusza i Rafała. A ich dramat trwał aż 9 lat. Nikt nie zauważył, że chłopcy byli krzywdzeni. Choć ich zachowanie niepokoiło. Tłumaczono to wiekiem – okresem buntu. Mieli też wpaść w złe towarzystwo. Nikt nie myślał, że takie zachowanie mogło być tak naprawdę wołaniem o pomoc.

Czy nikogo nie zdziwiło, że spędzali tak wiele czasu w domu Barbary? Była od nich starsza i niesprawna umysłowo. W kręgu znajomych przeciętnego nastolatka, trudno znaleźć takie osoby. Tym bardziej nikt by nie pomyślał, że ta kobieta może być ich oprawcą… Ludzie byli wstanie osądzić, że to oni mogą stanowić dla niej zagrożenie. Wszyscy sądzili, że traktują ją jak „dobrą ciocię”, która zawsze ma coś dla nich dobrego.

Prawda była jednak wstrząsająca i przerażająca. Do tej pory trudno ogarnąć ją rozumem… 9 lat, aż 9 lat nikt nic nie zauważył… I niewiele brakło, a nikt by dalej nic nie wiedział…

Kobieta zwabiała do siebie chłopców na różne sposoby. Na początku dawała im słodycze i prezenty. Z czasem przekupywała papierosami i alkoholem.

– Ta kobieta pod różnymi pretekstami próbowała nas zwabiać do siebie. Np. dała nam papierosy, a potem nas np. szantażowała, że ona pójdzie rodzicom powiedzieć. Po co? Jakby to powiedzieć… Ona zaspokajała swoje potrzeby seksualne na nas trzech – opowiada Mateusz.

W końcu Matuszowi udało się zakończyć ten chory układ. Nie mógł już znieść ataków tej kobiety. Nie mógł patrzeć na siebie w lustro. Po prostu brzydził się sobą. Wiedział, że musi coś z sobą zrobić albo zwariuje. Nie mógł żyć tak dalej. Chciał żyć normalnie jak jego rówieśnicy. Śmiać się, wygłupiać, cieszyć się beztroską. Po prostu chciał być zwyczajnie szczęśliwy… A nie ciągle czekać na każde wyzwanie tej kobiety… W końcu wykrzyczał jej, że ją zabije. Barbara przestraszyła się dorastającego nastolatka. Wycofała się i w końcu dała mu spokój.

Poinformowałem, że ją zabiję jak to zrobi jeszcze raz. Oficjalnie jej to powiedziałem. Dla mnie to była trauma. Potem popadłem w narkotyki i w alkohol. Dwa razy próbowałem się zabić – opowiadał.

Nie mógł się pozbierać. To, co robiła mu ta kobieta wywarło wpływ na całe jego życie. Jest kaleką emocjonalną. Nie potrafił funkcjonować w normalnym społeczeństwie. Do tej pory Matusz ma problemy ze sobą. Jest po dwóch nieudanych próbach samobójczych. Jego dwaj wykorzystywani przez tę kobietę koledzy również nie zdołali się uporać z traumą. Rafał przez konflikty z prawem trafił do więzienia, dwa lata po wyjściu popełnił samobójstwo. Dariusz wyprowadził się z dawnego miejsca zamieszkania i odciął się od przeszłości. Nie chce z nikim rozmawiać o tym, co się wydarzyło. Udaje, że ta sprawa go nie dotyczy…

Wkrótce potem, gdy Matuszowi udało się uwolnić od Barbary okazało się, że ta kobieta jest w ciąży. Urodziła syna. Kiedy chłopiec skończył 7 lat, kobieta wystąpiła do sądu o ustalenie ojcostwa. Badania DNA wykazały, że ojcem jest Mateusz. Wyrokiem sądu mężczyzna jest zobowiązany płacić na syna alimenty w wysokości 450 zł miesięcznie.

– To mogło być moje, mogło być Rafała, mogło być Darka. Pewnego dnia zadzwoniła, jeszcze ze swoją mamą przyszła i oficjalnie powiedziała, że to jest mój syn i ona będzie żądać alimentów teraz na niego. No i się zaczął cyrk – wyjaśnił mężczyzna.

Wyrok sądu był dla niego bodźcem, który spowodował przerwanie jego wieloletniego milczenia. Zgłosił się na policję i na podstawie jego zeznań sprawa została skierowana do prokuratury. Początkowo zarzucano mu, że próbuję w taki ohydny sposób ‘wykręcić się” od alimentów. Uważano, że to Barbara jest ofiarą, a on wykorzystał niepełnosprawną umysłowo sąsiadkę do własnych celów. Musiał zmierzyć się z szykanami i odrzuceniem społecznym.

Akt oskarżenia dotyczył obcowania płciowego z osobą małoletnią poniżej 15. roku życia. Z tego aktu oskarżenia wynikało też, że w chwili popełnienia czynu miała ograniczoną poczytalność – tłumaczy Magdalena Piwowarska, prezes Sądu Rejonowego w Tychach.

Barbara przyznała się do zarzucanych jej czynów i została skazana na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Jednak przez to, że została skazana za obcowanie płciowe z osobą poniżej 15. roku życia, a do poczęcia jej dziecka doszło już po ukończeniu przez Mateusza 15 lat, dla sądu nie było podstaw do uchylenia obowiązku alimentacyjnego.

Beneficjentem tych świadczeń alimentacyjnych jest małoletnie dziecko, które zostało poczęte przez ojca, który aczkolwiek młody wiekiem, miał jednak ukończone lat 15, miał prawie 16 lat w chwili, kiedy doszło do poczęcia (…) W związku z tym czyn, który doprowadził do poczęcia, nie był czynem karalnym w świetle polskiego prawa. A dziecko się poczęło, dziecku należą się alimenty – wyjaśniła Piwowarska.

W tym samym procesie o alimenty sąd pozbawił Mateusza prawa do opieki nad jego synem i przekazał je w całości skazanej uprzednio za obcowanie z małymi chłopcami i niepełnosprawnej intelektualnie Barbarze!

Rodzina jest cały czas pod opieką asystenta rodziny i sądu rodzinnego, który nadzoruje pewne kwestie – mówi Piwowarska.

Matusz boi się, że ta kobieta może skrzywdzić jego syna. On sam był w jego wieku, gdy ten koszmar się zaczął. Siostra Barbary jest przekonana, że jej siostrzeńcowi nic nie grozi. Wielokrotnie podkreślała, że jej siostra jest osobą chorą i nie można o tym zapominać. Jednak te zapewnienia wcale nie wystarczają Matuszowi. Była w końcu chora, kiedy i jego krzywdziła…

Jeśli to zrobiła raz, to może robić to znowu. Kto wie, co się tam dzieje za tymi drzwiami. Tego nikt się nie dowie, a on nam też tego nie powie, tak samo jak i my nigdy tego nie powiedzieliśmy nikomu. Nie chciałbym, żeby musiał przeżywać to, co my – mówi Mateusz.

Matusz przyznaje, że przez ciążący na nim obowiązek alimentacyjny czuje się, jakby wciąż był wykorzystywany. Zdaje mu się, że ta kobieta dalej rządzi jego życiem i myślami. Chciałby w końcu obudzić się z tego koszmaru…

Do tej pory musi mierzyć się z ludźmi, którzy mu nie wierzą. Wiele osób uważa, że niepełnosprawna Barbara przyznała się do winy nie mając pełnej świadomości tego, co jej się zarzucano. Według nich to on wykorzystał kobietę, zrobił jej dziecko, a teraz nie chce na nie płacić!

Jednak wszystkie dowody wskazują na winę kobiety, ale nasze społeczeństwo dalej nie jest wstanie zrozumieć, mężczyzna może być ofiarą przemocy ze strony nawet niepełnosprawnej kobiety!

Czy w takiej sytuacji alimenty powinny zostać wycofane? Czy sprawa będzie miała swój dalszy ciąg w sądzie?

Być może Mateuszowi uda się wygrać proces z tą kobietą…

Opracowała GoSia Nieć
Korekta: Aleksadra Jursza

Fragmenty rozmowy pochodzą z reportażu Programu Polsat „Interwencja”
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-06-26/jest-ofiara-gwaltu-musi-placic-alimenty/
https://www.wprost.pl/kraj/10229040/slask-mezczyzna-zostal-zgwalcony-kilkaset-razy-teraz-musi-placic-alimenty-na-dziecko.html

Kobieta gwałciła nieletnich chłopców. Teraz sąd nakazał jednemu z nich płacić alimenty!

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments