Akcja w Magdalence

Akcja w Magdalence

O wydarzeniach jakie miały miejsce w nocy z 5 na 6 marca 2003 roku, zapewne każdy słyszał. To właśnie tam na wieczną służbę odeszło dwóch świetnych policjantów, a 17 innych zostało rannych. Niedługo minie 18 lat od tych smutnych wydarzeń, z całą pewnością akcja ta przyczyniła się do zmian, ale czy była konieczna? Na to pytanie każdy z nas będzie musiał odpowiedzieć sobie samemu…

Gang „Mutantów”

Gang ten powstał pod koniec lat 90-tych, zrzeszał czołowych stołecznych zawodowych morderców oraz złodziei samochodów. Początkowo liderzy tego gangu działali jako zbrojne ramie grupy markowskiej. Do rozłamu doszło w sierpniu 2000 roku kiedy to Robert Cieślak „Cieluś” oraz Jerzy Wojciech Brodowski vel Szuryga „Mutant” lub „Jurij” postanowili bez wiedzy Andrzej Cz. „Kikir” porwać dla okupu syna Wyszkowskiego biznesmena. Postanowili przejąć wpływy grupy markowskiej, byli bezwzględni i bardzo brutalni. Zajmowali się kradzieżą tirów, handlem narkotykami, morderstwami na zlecenie, porwaniami.

Morderstwo w Parolach

W marcu 2002 roku na drodze pod Piasecznem członkowie grupy „mutantów” rabują tira wyładowanego telewizorami plazmowymi. Towar jest wart około miliona złotych, bandyci postanawiają ukryć swój łup na posesji we wsi Parole, niedaleko Nadarzyna. Dzień później skradzioną ciężarówkę odkrywają policjanci z Piaseczna. Na miejsce przyjeżdżają razem ze swoim naczelnikiem podkomisarzem Mirosławem Żakiem i przez pół dnia spisują odzyskany sprzęt. Późnym popołudnie na posesję wjeżdża kilka samochodów osobowych. Wysiadają z nich członkowie gangu. Uzbrojeni w karabiny maszynowe i przekonani, że do ich towaru dobrała się konkurencja, bez ostrzeżenia zaczynają strzelać w stronę nieumundurowanych funkcjonariuszy. Ci krzyczą, że są z policji, ale gangsterzy ich nie słuchają i odpowiadają, że oni też są z policji. Policjanci próbowali wzywać przez radio pomoc, lecz na pomoc nie przybył. Podczas strzelaniny śmierć poniósł podkomisarz Żak, który tego feralnego dnia nie miał przy sobie nawet służbowej broni. Pomoc przybywa, gdy gangsterzy uciekają z miejsca strzelaniny, mimo pościgu, który okazuje się nieskuteczny. To wydarzenie jest szokiem dla policjantów w całym kraju, nikt nie może czuć się bezpiecznie. W Komendzie Stołecznej Policji w Warszawie powołano specjalną grupę, która miała jedno zadanie – złapać wszystkich gangsterów biorących udział w tej strzelaninie. Zaczęła się wielka obława, podczas której w ciągu dziesięciu miesięcy od strzelaniny w Parolach policjanci zatrzymują 19 członków grupy, którzy brali udział w tamtych tragicznych wydarzeniach.

Magdalenka

Na liście pozostaje wtedy dwóch ważnych gangsterów z „Grupy Mutantów”. To Igor Pikus i Robert Cieślak. Pierwszy z nich to poszukiwany międzynarodowym listem gończym Białorusin, który w przeszłości służył w Specnazie. Drugi z nich na swoim koncie miał zabójstwa, napady rabunkowe oraz porwania dla okupu. Rozpoczyna się polowanie, na które jak się okazało, policjanci nie byli do końca gotowi. Namierzenie tej dwójki nie było łatwe, o czym najlepiej świadczą słowa Wojciecha Majera, byłego antyterrorysty: „Od dłuższego czasu jeździliśmy za nimi po całej Polsce. Problem w tym, że za każdym razem, kiedy pojawialiśmy się pod wskazanym adresem, to okazywało się, że oni już stamtąd zdążyli się ewakuować. Po prostu cały czas zmieniali swoje pozycje.”

Dopiero na początku marca 2003 roku, policjantom udaje się ich namierzyć. Okazuje się, że Pikus z Cieślakiem wynajmują willę w podwarszawskiej Magdalence. Bandyci z pozoru niewinny domek, przekształcili w prawdziwą twierdzę, założyli liczne pułapki, na które natrafili policjanci realizujący akcję schwytania dwóch wyjątkowo groźnych i szalonych przestępców. To, że będą się bronić, było pewne, mimo to na miejscu nie było ani jednej karetki. Błędów, które doprowadziły do tej tragedii, było znacznie więcej. Budynek, w którym znajdowali się przestępcy, został źle opisany i narysowany, co zmusiło ich do zmiany planu szturmu. Ponadto policjanci podejmujący się zadania nie mieli informacji, że bandyci są doświadczonymi strzelcami, brali udział w zabójstwach oraz posiadają materiały wybuchowe. Na miejscu byli także strzelcy wyborowi, którzy mogliby zmienić przebieg tej nieudanej akcji, lecz nie dysponowali odpowiednim uzbrojeniem – karabiny snajperskie nie dojechały ze zbrojowni mieszczącej się w Komendzie Głównej Policji.

Po południu 5 marca 2003 roku w komendzie stołecznej zapada decyzja o przeprowadzeniu zatrzymania dwóch ostatnich członków gangu. Akcja ma odbyć się w nocy, a odprawa zaplanowana jest na godzinę 22.00. W jednej sali zasiedli funkcjonariusze wydziału obserwacyjnego, antyterrorystycznego i policjanci z wydziału do walki z terrorem komendy głównej. Plan ataku przedstawia im szefowa wydziału do walki z terrorem, Grażyna Biskupska, która po tej nocy przez wiele lat będzie walczyła o oczyszczenie z zarzutów i pomówień i odzyskanie dobrego imienia. Z Magdalenki przychodzi wiadomość, że obaj przestępcy są już na miejscu. Policyjna grupa szturmowa wsiada do trzech, specjalnie przygotowanych land roverów i funkcjonariusze udają się na akcję…

Znajdujący się w budynku przestępcy, Białorusin Igor Pikus vel Aleksander Wołodin i Robert Cieślak, wiedzieli, że wcześniej czy później musi nastąpić dzień kiedy to policja przyjdzie po nich. Postanowili, że będą na ten dzień gotowi, o czym najlepiej świadczy fakt, że na terenie posesji zastawili liczne pułapki. Najgroźniejsza była ta przed drzwiami do budynku, to właśnie jej wybuch pozbawił życia podkomisarza Dariusza Marciniaka oraz dowodzącego akcją komisarza Mariana Szczuckiego. 17 innych funkcjonariuszy zostało rannych…

O godzinie 0:43, samochody podjechały pod dom, jeden z nich staranował bramę, starano się zaskoczyć bandytów, lecz niestety się nie udało. Po wybuchu miny pułapki przestępcy otworzyli ogień z broni, jaką przygotowali na tą okazję. Był to prawdziwy arsenał, począwszy od broni krótkiej jak Glock-17 czy CZ-75, pistolety maszynowe Uzi Mk.3, PM-98, PM-84P, karabinki automatyczne AKMS i AKS-74U oraz sztucera i strzelbę SPAS-12. Łącznie posiadali 29 jednostek broni palnej, granaty, materiały wybuchowe, oraz domowej roboty miny-pułapki. W wyniku walki wybuchł pożar, a budynek częściowo się zawalił i spłonął. Przestępcy najprawdopodobniej zmarli na skutek zatrucia tlenkiem węgla, a nie jak to podają niektóre źródła, w wyniku samobójstwa przy użyciu granatów. Pikus i Cieślak nie zostali także postrzeleni wbrew temu co twierdzili biorący udział w akcji policjanci – sekcja zwłok nie wykazała ran postrzałowych na zwłokach obu przestępców.

Były antyterrorysta, Mirosław Wypych zapamiętał ten dzień do końca życia i jak sam mówi, w jednym z wywiadów: „Po wybuchu spadłem ze schodów na ziemię. Widziałem, jak koledzy zaczęli wycofywać się w stronę samochodów. Zaczęła się strzelanina, strzelano do nas z budynku. Na łokciach chciałem wycofać się od domu w kierunku siatki, ale nie byłem w stanie. Sprawdziłem stan swojego uzbrojenia i stwierdziłem, że zerwało mi glocka z kaburą i nie mam magazynków w pistolecie MP-5. Sam nie mogłem się poruszać. Jedną nogę miałem złamaną, a w drugiej nie miałem czucia. Przez stację zgłosiłem, że leżę pod ścianą budynku i nie mogę się wycofać i czekam na wsparcie. Po upływie 3-5 minut dobiegli do mnie dwaj policjanci, którzy wyciągnęli mnie w stronę dalszego płotu i zasłonili tarczą kuloodporną. Z tego miejsca widziałem, jak napastnicy prowadzili ostrzał z okna nad drzwiami wejściowymi.”

Z kolei inny były już antyterrorysta, Jarosław „Turecki” tamtą feralną noc wspomina tymi słowami: „O tym, jak bardzo są niebezpieczni, wiedzieliśmy jeszcze przed Magdalenką. Czy nas tam zaskoczyli? Mimo wszystko tak. Podłożyli ładunki wybuchowe na drodze podejścia na sposób wojskowy, co do tej pory się jednak nie zdarzało. Później prezentacje o akcji w Magdalence pokazywaliśmy innym chłopakom zza granicy i na tym przykładzie uczyli się wszyscy. Bo w Europie to był ewenement.”

W jednym z wywiadów, inny były antyterrorysta zapytany, jakie ma skojarzenia gdy po tylu latach słyszy słowo Magdalenka, mówi: „Krew. Cholernie dużo krwi na śniegu.”

W operacji prowadzonej w Magdalence uczestniczyli funkcjonariusze z Wydziału Terroru Kryminalnego KSP oraz Wydziału Bojowego Zarządu Wsparcia Bojowego CBŚ KGP. W sumie było tam według przekazów 23 policjantów. W Komendzie Głównej Policji powołano komisję, która od razu wytyka błędy. Kto ponosi winę za nieudaną akcję? Winą obarczono Grażynę Biskupską oraz jej zastępcę – Jana P., a także innego dowódcę – Jakuba Jałoszyńskiego. Wytykano, że plan został źle opracowany, zawierał błędy, nie było przewidzianego wariantu zapasowego, na akcję nie zostali wezwani snajperzy, wóz BTR pojawił się za późno itd. Cała trójka została oskarżona przez prokuraturę m.in. o niedopełnienie służby, narażenie życia i zdrowia funkcjonariuszy na niebezpieczeństwo.

Groziło im 8 lat pozbawienia wolności, sąd postanowił o ich uniewinnieniu. W drugim procesie na ławie oskarżonych zasiedli ponownie dowódcy: młodszy inspektor Grażyna Biskupska (obecnie naczelnik w CBŚ), młodszy inspektor Kuba Jałoszyński (obecnie prof. dr hab. nauk wojskowych, wykładowca w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie) oraz inspektor

Jan P., który nie wyraził zgody na ujawnienie personaliów (obecnie na emeryturze).

Prokuratura zarzuciła im niedopełnienie obowiązków, a przez to narażenie członków grupy szturmowej na niebezpieczeństwo i śmierć oraz zażądała dla nich dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obrońcy oskarżonych wnioskowali o uniewinnienie. Proces zakończył się 23 lipca 2010. W wyroku z dnia 28 lipca 2010 Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił troje policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków podczas akcji…

W wyniku tej nieudanej akcji, Policja stworzyła Biuro Operacji Antyterrorystycznych KGP, został zakupiony odpowiedni sprzęt i uzbrojenie, przeprowadzono rozmaite szkolenia policjantów przeznaczonych do zatrzymań celowych i do zwalczania terroru.

Opracował: Jan Kryński

Źródła:

Książka Mateusza Baczyńskiego i Janusza Schwertnera, „Antyterroryści”

http://wpr24.pl/strzelanina-w-parolach-15-lat-temu…/

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/koszmar-magdalenki/ert1wc8

https://www.infosecurity24.pl/16-lat-po-policyjnej-akcji…

https://gangsta24.pl.tl/Historia-Mafii.htm

https://natemat.pl/265911,antyterrorysta-mowi-czy…

https://niezalezna.pl/261717-mija-16-lat-od-tragedii-w…

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments