Za grzechy ojców…

Zazwyczaj dzieci wydają się nam istotami niewinnymi, niezdolnymi do zbrodni. Natomiast życie pokazuje, że zbrodnia nie ma wieku… i takie sprawy nie zdarzają się za granica, ale i u nas w Polsce.

Wschowo 2009 rok , w opustoszałych ruinach w pobliżu drogi do Olbrachcic zostały odnalezione zwłoki małej ośmioletniej dziewczynki. Mała Zuzia* była wychowanką domu dziecka. Dziewczynka była obnażona od pasa w dół, została brutalnie zgwałcona, patolog jako bezpośrednia przyczynę zgonu uznał uraz głowy tępym narzędziem. Na miejscu zbrodni zabezpieczono wiele śladów biologicznych sprawcy. Pobrano próbki DNA, szybko bardzo ustalono sprawcę.. Był to 15 letni Piotrek* wychowanek tego samego domu dziecka. Ale wróćmy do początku sprawy, czyli do samych dzieci.
Piotruś do domu dziecka trafił jako 10 latek, przez kolejne 5 lat był przerzucany z jednej placówki do drugiej. Mówiono o jego bardzo trudnym charakterze , problemach z adaptacją, wyalienowaniu i problemach w kontaktach rówieśniczych. Piotruś nie bez powodu był niegrzeczny wszystko w nim się gotowało uważał, że wszyscy są wobec niego bardzo niesprawiedliwi. Nie rozumiał, dlaczego trafił do domu dziecka w jego rozumowaniu w domu dziecka powinny być same sieroty a on przecież miał rodziców. Ojca prawie nie znał opuścił ich dom, kiedy on sam miał tylko 5 lat, jego mama bardzo ciężko przeżyła rozstanie, sięgała po alkohol, w domu przewijali się coraz to nowi wujkowie. Mama się do nich przytulała , całowała , niektórzy się do niego uśmiechali, próbowali rozmawiać, ale wszystko bardzo złościło Piotrusia. Matka stawała się coraz bardziej nieczuła a jej miłość rodzicielska z dnia na dzień coraz bardziej topniała. Coraz więcej czasu maluch musiał spędzać sam, włóczył się często brudny i głodny po ulicach , w szkole, jeśli w ogóle się w niej pojawiał zabierał dzieciom jedzenie a chodził i robił co chciał. Często kradł w sklepach, stopniowo też alkohol, który odsprzedawał żulom za promocyjną cenę. Często tym alkoholem go częstowali, wiadomo po pierwszych wpadkach na kradzieżach chłopcem zainteresował się sąd rodzinny i w sumie po ustanowieniu kuratora i żadnej poprawie sąd odebrał matce prawa rodzicielskie i umieścił go w placówce. Ciężkie było życie w placówce wszystko, co mógł robić do tej pory było surowo zakazane…i jak tu się przystosować ?
Zuzia do domu dziecka trafiła w tym samym czasie kiedy Piotruś trafił do Wschowa. Wszystko zaczęło się, kiedy skończyła 6 lat , miała pełną rodzinę i rodzeństwo. Ale jej Tata stracił prace i w domu było coraz trudniej w oczy zaglądał im głód w końcu jej mama znalazła pracę na Wyspach. Początkowo mamusia przysyłała pieniądze , sytuacja w domu się poprawiła , do dzieci przyjeżdżała Babcia. Po kilku miesiącach jednak pieniądze przestały przychodzić, telefon zamilkł a mama nie dawała znaku życia. Tata był coraz smutniejszy, ojciec opiekował się dziećmi jak mógł, ale ta opieka zaczęła się wymykać spod wszelkich standardów. Co noc do swojego pokoju tatuś brał inne dziecko, a rodzeństwo Zuzi było z tego powodu bardzo niezadowolone. Widać było jak czasem po kryjomu płaczą, Zuzia, choć malutka wyczuła, że dzieje się coś złego i pobiegła do babci po pomoc. Babcia bardzo krzyczała w domu pojawiła się opieka społeczna i całe rodzeństwo trafiło do domu dziecka. Babcia bardzo chciała się zająć wnukami, ale Sąd orzekł, że jest na to za stara…
tak więc Piotruś i Zuzia znaleźli się w tym samym domu dziecka. Dziwne od początku było, że Piotruś, choć nie odpuszczał innym dzieciom nigdy Zuzi nie dokuczał , niektórzy wychowawcy zaczęli to postrzegać jako coś dobrego , gdyż zazwyczaj odnosił się bardzo wrogo do innych dzieci w szczególności do dziewczynek. Żal i pretensje, które miał do matki przenosił na swoje koleżanki. Chyba tylko to, że chłopiec inaczej odnosił się do małej Zuzi uratowało go przed kolejnym przeniesieniem.
Aż do tego dnia, kiedy Zuzia znikła… bez śladu. Wszyscy wychowawcy i Policja szukali dziecka, bardzo aktywnie pomagał im Piotrek. Ostatni raz była widziana na placu zabaw… Niektórzy świadkowie widzieli dziewczynkę jak szła za rączkę z jakimś nastolatkiem. W szybkim czasie odkryto zwłoki dziecka a próbki DNA idealnie pasowały do Piotrka. Chłopiec opowiedział śledczym to, co zaszło. Cyt „ Robiłem z nią to wszystko, co ci faceci z moją matką, nie podobało mi się to ale nie mogłem się powstrzymać….”
Sprawa trafiła do sądu, który zdecydował, że chłopak będzie odpowiadał jak dorosły , sad wymierzył mu kare 15 lat pozbawienia wolności. W 2013 roku chłopak powiesił się w celi…w wiadomo pedofile łatwego życia w wiezieniu nie mają. Babcia dziewczynki do dziś płacze, dla sądu była za stara na rodzinę zastępczą, nie udało się jej uratować wnuczki, w sercu odczuła ulge na wiadomość o samobójstwie sprawcy…
Kto zawinił tej zbrodni…
materiały z detektyw -wydanie specjalne 3/2017
autor :Renata
Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Archiwum
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments