Rzeźnik z Niebuszewa – morderca i kanibal.

Józef Cyppek, bo o nim mowa, urodził się 20 sierpnia 1896 roku w Opolu. Joseph Zyppeck pochodził z mieszanej rodziny. Jego ojciec (również nazywał się Joseph Zyppeck) był Niemcem, matka (Jadwiga, z domu Śliwa) Polką. Rodzina ledwo wiązała koniec z końcem. Od najmłodszych lat doskonale mówił zarówno po niemiecku, jak i po polsku. On sam uważał się za Niemca, jednak w aktach procesowych napisano, że był Polakiem. Podobno pod pachami miał wytatuowaną swastykę. Jako mężczyzna był raczej niskiego wzrostu (158 cm) ale miał krępą budowę ciała, posiadał duże dłonie o czym świadczy odbitka linii papilarnych kciuka, która zachowała się w policyjnych aktach.

Z zawodu był ślusarzem, pracował na kolei. W 1915 roku został powołany do wojska, gdzie w czasie służby zdobył dwa medale za odwagę ale wskutek odniesionych ran ,lekarze amputowali mu nogę. Nie mogąc pogodzić się z wynikiem I wojny światowej, tuż po jej zakończeniu wstąpił do Komunistycznej Partii Niemiec (KPD, Kommunistische Partei Deutschlands), za co został aresztowany i skazany na 3 miesiące więzienia. Po wyjściu na wolność wrócił do pracy na kolei, a także ożenił się z nieznaną z imienia Polką. Rodzina Zyppeck wiodła spokojne życie i wkrótce powiększyła się o dwóch synów. Ich sielskie życie przerywa wybuch II wojny światowej. Wprawdzie Józef nie mógł brać w niej czynnego udziału ale do wojska zostali powołani jego synowie. Niestety jeden z nich umiera na froncie, a drugi przepada w czasie działań wojennych. To jednak nie koniec tragedii Cyppka, w wyniku bombardowania Opola ginie również jego żona. Rzeźnik został sam i w ostatnich dniach wojny trafił do Szczecina, gdzie pozostała niewielka, bo licząca około 6 tysięcy osób, grupa mieszkańców narodowości niemieckiej. Jednak późniejsze zawirowania polityczne, związane z przynależnością państwową miasta sprawiły, że wielu Niemców zdecydowało się na powrót. Gdy 5 lipca 1945 roku Szczecin oficjalnie przekazano Polsce, w mieście mieszkało niemal 90 tysięcy Niemców. Po przejęciu przez Polaków władzy nad miastem rozpoczęły się wysiedlenia dotychczasowych mieszkańców. Zyppek chciał opuścić miasto, jednak nie uzyskał na to zgody polskiej administracji ,polskie władze potrzebowały fachowców takich jak on, potrzebnych do odbudowy miasta. Właśnie wtedy otrzymał nowe dokumenty, w których jego imię i nazwisko zmieniono z „Joseph Zyppek” na bardziej polskie – „Józef Cyppek”. Nie miał wyjścia – musiał pogodzić się ze swoim losem… Dobrą stroną przyjęcia obywatelstwa polskiego było otrzymanie mieszkania na ulicy Wawrzyniaka. Po jakimś czasie Józef ożenił się z miejscową prostytutką i sutenerką Helgą – Niemką, która uniknęła przesiedlenia. Pracę znalazł jako ślusarz w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Helga – zwana również Margaritą szybko wpada w ręce policji. Idzie do więzienia, a jej mąż zajmuje mieszkanie nr 3 przy ulicy Wilsona 7, przemianowanej na Rewolucji Październikowej (obecnie jest to ulica Niemierzyńska.). Według późniejszych relacji sąsiadów wprowadza się tam z młodym chłopakiem, którego nazywa swoim synem. Nikt nie wnikał w życie Cyppka, gdyż był uważany za nieprzyjemną, gburowatą i wulgarną osobę. Obraża sąsiadów, szczególnie kobiety i dzieci. Spędza czas na seksie z prostytutkami. Często nie wraca na noc, a kiedy już to robi, w mieszkaniu zwykle odbywają się libacje. W tych imprezach brało udział wielu zaprzyjaźnionych z nim Niemców – między innymi Johanna, będąca młodą pracownicą wytwórni mięsa, rzeźnik Gunter i Hans – właściciel straganu na bazarze w Turzynie. Jest również częstym gościem kina Młoda Gwardia, znajdującego się naprzeciwko jego domu. Kino to później zostało przemianowane na Polonia, a następnie zlikwidowane. I pewnie już do końca swojego życia Józef pozostałby dla wszystkich niegroźnym dziwakiem, gdyby nie czyn, którego dopuścił się 11 września 1952 roku…
Tego dnia Józef Cyppek dokonał brutalnego mordu na swojej sąsiadce Irenie Jarosz. Właśnie wtedy Józef Jarosz (mąż zamordowanej) wrócił do domu, w którym nie zastał żony. Opiekę nad ich 7 – miesięcznym dzieckiem sprawowała sąsiadka, która weszła do mieszkania, zaalarmowana długim płaczem niemowlaka. Nie miała pojęcia, gdzie może znajdować się jego 20 – letnia żona. Takie zachowanie nie było do niej podobne. W dodatku mężczyzna zauważył, że z domu zniknęło kilka przedmiotów – pierzyna, prześcieradło, garnitur, koc i dwa zegarki. Poszukując żony, zagląda on do mieszkania na parterze. Tam zauważa swoją kołdrę, obleczoną charakterystyczną poszwą. Zawiadamia milicję. Służby nie zastają właściciela. W tym czasie przebywa on w kinie. Po jego powrocie, milicja wchodzi do mieszkania. Widok, który zastają, mrozi im krew w żyłach. W notatce jednego z milicjantów czytamy:
„W pokoju na kanapie leżały zwłoki kobiety, z odciętą głową, rękami, nogami i wyciągniętymi wnętrznościami. Ręce i jedno udo przy szafie. Wnętrzności – w wiadrze pod oknem. W kuchni na zlewie, krzesłach i drzwiach czerwone plamy – część nieudolnie pościerana. Na półce przy kaflowej kuchni miska do połowy wypełniona czerwoną cieczą. Obok maszynka do mielenia mięsa ze śladami mielenia. Na talerzach serca i wątroba ludzka. Na stole, na patelni niedojedzona jajecznica z jakimś tłuszczem. Obok chleb ze smalcem, sałatka z pomidorów i kawałek surowego mięsa, chyba wołowego. Po mieszkaniu walały się butelki po piwie i wódce.” Milicjanci w mieszkaniu znajdują również sukienki oraz bieliznę dziecięcą , a także niemiecki podręcznik anatomii. Cyppek przyznaje się do zabójstwa. W zeznaniach wyjaśniał, że Irena od dawna mu się podobała. Kiedy 11 września przyszła do jego mieszkania pożyczyć szklankę mąki, zaproponował jej seks. Odmówiła, więc uderzył ją młotkiem w głowę. Ciało pociął, aby łatwiej było je wywieźć. Początkowo miał zamiar je zakopać, jednak w końcu postanowił wrzucić je do jeziora Rusałka, znajdującego się blisko jego domu. Zdążył pozbyć się w ten sposób głowy zamordowanej. Zaledwie dwa dni później, czyli 13 września, do sądu trafia akt oskarżenia. Próżno w nim szukać wzmianek o znalezionych ubraniach, czy śladach mielenia mięsa. Akt zbudowany jest na oskarżeniu o zabójstwo na tle seksualnym, przyjmując w pełni zeznania oskarżonego. Proces rozpoczął się 17 września 1952 roku i zakończył tego samego dnia. Są d uznał winę Cyppka i wymierzył mu karę śmierci przez powieszenie. Skazaniec prosił ówczesnego Prezydenta RP Bolesława Bieruta o łaskę ale ta nie nadeszła. 3 listopada 1952 roku o godzinie 17:45 Cyppek został powieszony…
Przydomek Rzeźnika z Niebuszewa nadano mu po śmierci. Snuto różne historie na jego temat i przypisywano mu zbrodnie. Okrutny seryjny morderca i kanibal, który pod osłoną nocy mordował kobiety i dzieci, a z ich mięsa przyrządzał bigos, który sprzedawał później na miejskim targu. Mówiono również, że handlował ludzkim mięsem, handlując z rzeźnikami pracującymi w masarniach. Kilka tygodni po egzekucji „rzeźnika” postanowiono osuszyć jezioro Rusałka. Na dnie zbiornika odnaleziono wtedy kilka (niektóre źródła mówią o kilkunastu) ludzkich czaszek, głównie dziecięcych. Wiadomość o tym makabrycznym odkryciu szybko rozniosła się wśród ludzi. Po jakimś czasie powiązano to odkrycie z historią „rzeźnika z Niebuszewa” i tak już zostało.
Jaka jest prawda nikt do tej pory nie potrafi odpowiedzieć. Faktem jest,że Cyppkowi udowodniono tylko jedno zabójstwo za które został skazany. W aktach procesowych
brak jakiejkolwiek wzmianki o innych ofiarach w tym zamordowanych dzieciach. Pamiętajmy,że był to czas powojenny, gdzie możliwe było znajdowanie szkieletów w różnych środowiskach, również w jeziorze. Z drugiej strony człowiek, który dopuszcza się takiego bestialstwa i po wszystkim idzie do kina i spokojnie ogląda seans , mógł dopuścić się również innych tak samo brutalnych morderstw. Ile osób mógł mieć na sumieniu Józef Cyppek? W latach 1948-1951 grasował w Szczecinie nieuchwytny seryjny morderca, który swoje ofiary mordował, a następnie ćwiartował i podrzucał w różnych częściach miasta. W roku 1948 pasażerowie pociągu na trasie Szczecin-Poznań odkryli w pozostawionej walizce kobiece dłonie i stopy.
W tym samym czasie w jednej z dzielnic Szczecina bawiące się dzieci znalazły w porzuconej na placu zabaw beczce na smołę ludzki korpus. Niedługo potem, w jednej z piwnic znalezione zostały dwa ciała pozbawione głów i nóg. Według milicji sprawcą tych wszystkich zbrodni była ta sama osoba. Czy był to nasz Rzeźnik z Niebuszewa? Czy tylko kilka podobnych historii, z biegiem lat, splotło się w jedną legendę, której głównym bohaterem został Cyppek? Czy kiedykolwiek prawda ujrzy światło dzienne?
Źródło: kryminatorium.pl , wmrokuhistorii.blogspot, wikipedia
Autor : Tarantulla
Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Archiwum
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments