Rodzice zadźgani nożami przez syna i jego dziewczynę.

Rakowiska, mała wieś położona w województwie lubelskim, pod Białą Podlaską.
W noc z 12 na 13 grudnia 2015 roku, nikt poza nastoletnimi Kamilem N. i Zuzanną M. nie wiedzą do jak brutalnych wydarzeń dojdzie w tym czasie. Wszystko mieli zaplanowane, on miał zabić swojego ojca Jerzego N. , ona, Agnieszkę N. – matkę Kamila.

Najpierw pojechali pociągiem do Warszawy skąd odebrali ich znajomi. Później wspólnie wyruszyli do Krakowa, gdzie odbyć się miał kącik poetycki Zuzanny M – dziewczyny Kamila. W celu zapewnienia sobie późniejszego alibi o 22:30 Kamil wysłał sms-a o treści „prawie jesteśmy w Krakowie”. Do Rakowisk dotarli około 2 w nocy.
Przed wejściem do domu zdjęli buty, a Kamil N. uspokoił psa,żeby ten nie szczekał. Weszli do sypialni rodziców, którzy już spali, hasłem do jednoczesnego ataku było odliczenie :3,2,1…….Zuzanna M. i Kamil N. zaczęli zadawać ciosy nożami, które wcześniej dziewczyna wzięła ze swojego domu, uderzali na oślep , szybko i bez oporów. W pewnym momencie ojciec chłopaka zbudził się i rzucił na Zuzannę, Kamil chcąc jej pomóc wbił ojcu nóż w plecy. W tym czasie matka, Agnieszka M. próbowała uciec z domu, jednak nie zdążyła. Kamil N. dopadł ją na schodach i poderżnął gardło, żeby się nie męczyła – jak zeznał na przesłuchaniu. Zuzanna M. dalej szamotała się z ojcem Kamila, który próbował się bronić. Wówczas dziewczyna wsadziła mu palce w oczy i ugryzła w rękę. Jerzy N. zmęczony walką , bólem i utratą krwi padł na kolana, wtedy Zuzanna M. zadała ostateczny cios nożem.
Po wszystkim młodzi zaczęli zacierać ślady butów i sprzątać kałuże krwi . Próbowali też zatrzeć ślady ugryzienia ale Zuzanna M. nie pamiętała , w którą rękę ugryzła ojca Kamila więc chciała odciąć mu obie ręce – bez skutku. Przebrali się więc w czyste ubrania i wyszli na zewnątrz, gdzie miał na nich czekać znajomy, ten jednak zniecierpliwiony długą nieobecnością pasażerów odjechał (nie wiedział w jakim celu młodzi poszli do domu rodziców). Zuzanna M. zadzwoniła do niego z prośbą, by po nich wrócił, a w tym czasie Kamil pobiegł do domu i sam spróbował odciąć rękę ojcu. Gdy mu się to nie udało, poszarpał ją nożem i polał perfumami w celu zatarcia śladów.
Wrócili do Krakowa, gdzie następnego dnia zostali zatrzymani przez policję na wspomnianym wcześniej kąciku poetyckim. Dowody na ich winę były jednoznaczne.
Motywem zbrodni miał być fakt, że rodzice 18-letniego Kamila N. nie akceptowali związku z Zuzanną M., która w przeszłości miała już wyrok za kontakty seksualne z nieletnią.
Zostali skazani na 25 lat pozbawienia wolności i pomimo późniejszej apelacji ministra sprawiedliwości (żądał dożywocia), wyrok został podtrzymany.
Nie stwierdzono aby Kamil N. i Zuzanna M. w chwili popełnienia zbrodni byli niepoczytalni, działali z pewną świadomością. Jak więc można sobie tłumaczyć ich bestialstwo i brak jakiejkolwiek empatii? Czy ręka Kamila N. zadrżała chociaż raz ,kiedy zadawał ciosy nożem rodzicom? Czy wyrok 25 lat pozbawienia wolności jest adekwatny do popełnionej zbrodni i czy Sędzia wydając taki wyrok liczył na resocjalizację skazanych?
Źródło: kurierlubelski
autor: Tarantulla
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments